Zamknięcie dwóch śluz na Kanale Bydgoskim uniemożliwia żeglugę między Wisłą a Odrą. To oznacza, że wodniacy, którzy chcieliby przypłynąć na „Ster na Bydgoszcz” mogą mieć duże problemy. Straty liczą też przedsiębiorcy, którzy swój biznes ulokowali na wodzie.

Witold Witkowski wypłynął ze swoimi produktami na szerokie wody. Jego domy pływają nawet w Korei, ale teraz trudno będzie mu wypłynąć nawet z Bydgoszczy. - To, co się stało 16 kwietnia, to jest morderstwem tej rzeki – bulwersuje się prezes firmy "La Mare".

Ta katastrofa to dla przedsiębiorcy zamknięcie na Kanale Bydgoskim śluz. Taką decyzję podjął Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej - bo dalsze użytkowanie tych obiektów też grozi katastrofą - ale budowlaną. 99-letnia Śluza Okole, która jest nie tylko niesamowitą budowlą hydrologiczną, ale również zabytkiem wymaga kapitalnego remontu. „W najgorszym stanie technicznym są między innym zamknięcia oraz drewno zatrzaskowe. „Gdyby je naprawić śluza mogłaby pełnić swoją rolę” - zapewnia RZGW. - To co musielibyśmy najpilniej zrobić, by dopuścić do użytku kosztuje 150-200 tysięcy złotych – przyznaje Ludgarda Iłowska-Smietana, p.o. zastępcy dyrektora ds. Zlewni Noteci w Bydgoszczy , RZGW w Poznaniu.

Ale nawet takich pieniędzy Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej nie dostał od swojej centrali, ani od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a nawet od Ministerstwa Środowiska, choć to ono jest odpowiedzialne za utrzymanie śródlądowych wód wraz z infrastrukturą techniczną. - Rząd powinien się zająć tą sprawą globalnie, bo to, że drogi wodne są taką samą ważne jak lądowe - tak stanowi prawo, więc trzeba je utrzymywać w takim stanie, żeby mogła się odbywać żegluga – przekonuje Waldemar Matuszak, właściciel statku "Jantar".

A zamknięcie śluz odcina Bydgoszcz od świata, bo kanał bydgoski jest elementem międzynarodowej drogi wodnej E70 łączącej Belgię z Litwą. To jakby zamknąć kawałek autostrady - mówią wodniacy. Tyle, że w tym przypadku nie ma objazdu. A to oznacza, że do Bydgoszczy nie przypłyną wodniacy, którzy chcieliby wziąć udział w imprezie "Ster na Bydgoszcz". Oddana do użytku przystań na Wyspie Młyńskiej może nie doczekać się gości. - Jest to dla nas pewnego rodzaju utrudnienie, bo po raz pierwszy „Ster na Bydgoszcz" reklamowaliśmy na targach w Berlinie i może się zdarzyć, że turyści stamtąd będą chcieli przypłynąć do Bydgoszczy – nie kryje Mirela Jaros z wydziału promocji, obsługi mediów i komunikacji społecznej Urzędu Miasta Bydgoszczy.

Urząd Miasta wysłał nawet prośbę do RZGW, by na czas trwania imprezy śluzy uruchomić. Ze względu na bezpieczeństwo jest to jednak niemożliwe.

Rewitalizacja drogi wodnej E70 miała dodać wiatru w żagle wodnej turystyce w regionie - na razie jednak wpływa ona na mieliznę. Bez pieniędzy trudno będzie wypłynąć na szerokie wody.

Magdalena Niewęgłowska