Scenariusz w dużej mierze napisali do tej historii nasi widzowie. Dwa lata temu apelowaliśmy o wsparcie dla chorującego na porażenie mózgowe i epilepsję Damiana Kwarcianego z Torunia. Rodzicom 19-latka brakowało pieniędzy na rehabilitację syna. Dzięki zaangażowaniu ludzi dobrej woli, los rodziny się odmienił.

Nie może, jak jego rówieśnicy, zagrać w piłkę na boisku, ale też strzela gole. 19-letniego Damiana z Torunia, mimo ciężkiej choroby, energia aż rozpiera. - Jest bardzo szczęśliwy, uśmiechnięty. Pełen życia. Jego życie faktycznie się zmieniło od momentu, kiedy był ten spektakl - zapewnia Żaneta Laskowska, mama Damiana.

W oswojeniu wyjątkowo trudnej roli, jaką Damianowi i jego rodzicom napisał los, dwa lata temu pomogli aktorzy toruńskiego Teatru Wilama Horzycy. Dla tego, który każdego dnia toczy grę o najwyższą stawkę, zagrali charytatywnie „Pipi Pończoszankę”. Premiera spektaklu, o którym informowała także Telewizja Polska, zgromadziła pełną widownię. - Odczuł to, że kiedy się mówi, że kiedy daje się komuś znać, że jest się w potrzebie, są ludzie którzy potrafią zareagować - przyznaje Wiesław Laskowski, ojczym Damiana.

Dzięki zebranym wówczas 18 tys. zł, udało się zapewnić chorującemu na porażenie mózgowe i epilepsję Damianowi regularną rehabilitację pod okiem specjalistów. Skromnie żyjąca rodzina, mogła pozwolić sobie też na zakup tzw. pionizatora, który umożliwia Damianowi ćwiczenie w domu. Oprócz pomocy materialnej, rodzice chłopca zyskali coś jeszcze: pewność, że nie są sami. - Jestem o wiele bardziej radosna i pełna takiej nadziei, że jednak można i mając wsparcie innych rodziców, to wszystko da się przezwyciężyć – wyznaje mama chłopca.

Po nagłośnieniu ich historii w mediach, trafili pod opiekę toruńskiego Stowarzyszenia „Jestem", wspierającego osoby niepełnosprawne. To właśnie stowarzyszenie ufundowało Damianowi nowe okno na świat – komputer „czytający" ruchy gałek ocznych. - Dla Damiana to - można powiedzieć - rozpoczął się nowy etap w życiu. Do tej pory ta komunikacja u niego była bardzo słaba. Teraz może sam napisać to, co chce powiedzieć - tłumaczy Filip Szafarz ze Stowarzyszenia "Jestem".

By swobodniej mógł się poruszać, rodzice zbierają teraz na wózek elektryczny i przygotowują 19-latka do operacji dłoni. Jak mówią, mają ogromny dług wdzięczności wobec innych i w miarę możliwości starają się go spłacać. - Chciałabym zaapelować do wszystkich ludzi dobrej woli, ale też firm, aby wspomogli też czasem nasze stowarzyszenie, które też potrzebuje pomocy i wsparcia, tak jak oni pomagają nam – kończy mama Damiana.