Rozwiesił transparenty i protestuje - tak ojciec 6-letniej Paulinki walczy o możliwość widywania córki. Sąd Rodzinny w Bydgoszczy zdecydował, że mężczyzna może widywać się z dzieckiem raz na dwa tygodnie. Ale matka uniemożliwia kontakty. To problem, który - jak się okazuje - dotyka wielu osób. Dlatego, w geście solidarności, razem z Łukaszem Bryske manifestowali też inni ojcowie.

Pozostają zdjęcia i wspomnienia, bo kontaktu z córką Łukasz Bryske nie ma od blisko dwóch lat. - Dzieciństwo mojej córki mija, ma już sześć lat. Zaczęło się to wszystko, kiedy miała półtora roku. Traci wspomnienia, traci dzieciństwo, jest uwięziona przez matkę - opowiada.

Rodzicom dziewczynki nie udało się dojść do porozumienia. Wydawało się, że sprawę ostatecznie rozwiąże Sąd Rodzinny. Ale mimo przyznania ojcu prawa do spotkań z córką raz na dwa tygodnie, ojciec nie może wyegzekwować widzeń. - Matka dziecka nie zawsze chciała stosować się w pełni do wyroku sądu, a więc w konsekwencji do tych kontaktów, które przez sąd zostały ustalone. Została nawet w jednym postępowaniu ukarana karą pieniężną - informuje Włodzimierz Hilla, rzecznik Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.

Za 120 spotkań ojca z dzieckiem, które się nie odbyły, matka miała zapłacić 1000 zł. - Większość Sądów Rodzinnych nie traktuje dziecka podmiotowo tylko przedmiotowo. I pozwala niedojrzałemu rodzicowi ograniczać dziecku prawo do kontaktu z obojgiem rodziców - tłumaczy Dariusz Szemkowski, prawnik.

Problem, dotyczy wielu rozbitych rodzin. Osoba, która sprawuje opiekę, często utrudnia kontakty dziecka z drugim z rodziców, ale też z ciocią, wujkiem czy dziadkami. - Mi brakuje tego, żeby ją ubrać w sukienkę, przytulić, żeby poczytać jej bajkę, uczyć ją - zdradza Łukasz Bryske.

W manifestacji Łukasza Bryske, zorganizowanej przed Sądem Rodzinnym, wzięło udział kilkanaście osób, które mają podobne doświadczenia. Nie było okrzyków - ale prośba o pomoc. - 96 proc. dzieci zostaje z mamami. My też mamy takie same uczucia jak kobiety. Tak samo czujemy tę rozłąkę z naszymi dziećmi. Też chcemy te dzieci wychowywać. W związku z tym uważamy, że tak dalej być nie może. To prawo musi się zmienić - przekonuje Michał Fabisiak ze Stowarzyszenie dzielnytata.pl.

Tego samego zdania jest poseł Paweł Skutecki, który pomaga walczącym ojcom. Chce zaproponować poprawkę w prawie rodzinnym, która wymuszałaby przyznanie naprzemiennej opieki w czasie postępowania. Dziecko wtedy spędzałoby wtedy tyle samo czasu u obojga rodziców. - Dzisiaj z automatu sądy nie stosują zabezpieczenia w postaci opieki naprzemiennej. Po dwóch latach rzeczywiście nie ma tej więzi jednego z rodziców z dzieckiem. Bo jak się nie widzą, to trudno, żeby była - przyznaje Paweł Skutecki, poseł Kukiz'15.

Za to przeciwnicy naprzemiennej opieki twierdzą, że w tym systemie dziecko pozbawione jest stabilizacji. Politycy mogą jeszcze długo szukać rozwiązania. A czas ucieka. - Najwięcej cierpień przeżywa dziecko tak naprawdę. Ono ponosi konsekwencję tych nieporozumień. W związku z tym mogą się pojawić trudności w jego rozwoju: może mieć więcej lęków, obaw w kontaktach społecznych z innymi dziećmi - uświadamia Blanka Poćwiardowska, socjoterapeutka z UKW.

Cierpi więc na tych rodzinnych walkach przede wszystkim osoba, którą przecież i mama i tata kochają najbardziej.