To była tragiczna noc dla trzech rodzin z miejscowości Stary Witoszyn niedaleko Włocławka. Dwie osoby poszkodowane - kobieta i mężczyzna - zostali przewiezieni do szpitala. W jednej chwili ogień strawił cały dobytek. Trzy rodziny nie mają nic. Potrzebują ubrań, jedzenia ale i materiałów budowlanych. Przede wszystkim jednak - dachu nad głową.

Ogień strawił wszystko, co mieli. Z budynku, w którym mieszkały trzy rodziny, pozostały zgliszcza. Spalił się również budynek gospodarczy oraz samochód osobowy i ciągnik. - Nie mam nic, szwagier nie ma nic, mama też straciła cały swój majątek. Przez tyle lat, co oni na to pracowali i w piętnaście minut nie ma nic - wyznaje Daniel Nyks.

Była 1.00 w nocy, gdy obudziło ich szczekanie psa. Wszyscy zdążyli uciec z płonącego domu. Do szpitala zabrano 55-letniego mężczyznę z urazami głowy oraz kobietę w tym samym wieku, która zasłabła. Strażacy z żywiołem walczyli kilka godzin. Dach nad głową straciło 12 osób. - Na razie nie dochodzi do mnie, że nie mamy mieszkania. Od łyżki się dorabiałem sam z żoną - mówi Tomasz Ciesielski.

Zostali w tym, w czym spali. Stracili meble, ubrania, dokumenty, lekarstwa, podręczniki. - Moja córka jest cukrzykiem. Miałam tam orzeczenie o niepełnosprawności. Wszystko – m.in. insulina - poszło, spaliło się. Nie mam nic, tylko tyle co mam w pendrive’ach - opowiada Wioletta Ciesielska.

Rodzina, przyjaciele, sąsiedzi od razu ruszyli z pomocą. Pościel, ubrania, kosmetyki i żywność - dary z tej ekspresowej, sąsiedzkiej zbiórki już trafiły w ręce pogorzelców. - Ludzie tutaj się organizują, przynoszą rzeczy, pościel - tylko najważniejsze, by te dzieci miały gdzie spać - przyznaje Helena Detmer, mieszkanka Starego Witoszyna.

Na razie zostaną u krewnego w drewnianym domku, który ocalał; wszyscy w jednym pokoju. Gmina bowiem nie posiada mieszkań socjalnych. - Obecnie poszukujemy mieszkań na terenie gminy. Oczywiście będą to mieszkania właścicieli prywatnych, ale pokryjemy – my, jako urząd - koszty. Pierwszą taką doraźną pomocą będzie te 6 tys. zł, które wypłacane jest w takich sytuacjach - informuje Zbigniew Słomski, wójt gminy Fabianki.

Gmina planuje też założyć specjalne konto, na które będzie można wpłacać pieniądze. Poszkodowane rodziny mówią zgodnie, że chcą odbudować dom. Do tego także będzie potrzebna pomoc ludzi dobrej woli.