Podróż przez Polskę bez jednego zakrętu - od Tatr po Bałtyk. Takiego wyzwania podjął się mieszkaniec Wrocławia. Marcin Korzonek na rowerze chce pokonać 600 km. Większość trasy ma już za sobą. W piątek dotarł do Bydgoszczy, nad morze planuje dojechać za tydzień.

Mapa, kompas i GPS - to podstawowe, poza rowerem, wyposażenie podróżnika. Musi pilnować położenia, bo żeby osiągnąć swój cel, może sobie pozwolić maksymalnie na kilometr marginesu od wyznaczonej południkiem trasy. Resztę niezbędnych rzeczy mieści w tym małym bagażu. - Mam namiot, tylko oczywiście super mały - 1,9 kg, śpiwór puchowy, trochę zapasu jedzenia. Tak naprawdę robię zakupy w sklepie tak na bieżąco, to jestem w stanie przeżyć 4, 5 dni bez udziału ludzi, tylko woda jest mi potrzebna - opowiada Marcin Korzonek.

Po kraju porusza się rowerem przystosowanym do takich podróży. Grube opony pozwalają przebrnąć przez najróżniejsze tereny, a Kujawy i Pomorze do najłatwiejszych nie należą. Najbardziej przystępna, wbrew pozorom, była przeprawa przez rzekę. - Wisła jest dosyć szeroka, ma dosyć wartki nurt, ale w jednym miejscu rzeki jest szeroka, ale zero problemów, już to może troszkę rutyna, bo to już jest chyba z piąta przeprawa. Mam ponton ze sobą taki mały, wiosła, koło dmuchane, na które wkładam rower i sakwę, przyczepiam sznurkiem koło do pontonu no i płyniemy sobie - relacjonuje podróżnik.

Tak dotarł do Bydgoszczy, gdzie spędził noc. W sobotę rano wyruszył w dalszą podróż. Choć na jego drodze wiele przeszkód, to właśnie o to mu chodzi. - Szukam takich tras, wyzwań... innych, niecodziennych. Do tej pory jeździłem tylko poza Polską, głównie po pustyniach, gdzieś... A chciałem zrobić trasę w Polsce, chciałem pokazać, że nie trzeba wyjeżdżać w ogóle z Polski, żeby zrobić coś zupełnie takiego „od czapy", jak to się mówi - zdradza Marcin Korzonek.

Cała trasa to około 800 km. Zaczyna się na granicy z Czechami, a kończy nad morzem w okolicach Karwii. Losy podróżnika można na bieżąco śledzić na stronie internetowej „Polska Prosto Rowerem 2016”.