Po opublikowaniu oświadczenia w sprawie czteroletniej dyskwalifikacji, mistrz olimpijski z Londynu Adrian Zieliński zgodził się na rozmowę przed naszą kamerą. Jego zdaniem, kara, którą otrzymał, jest zbyt surowa, a nandrolon wykryty w jego organizmie został przyjęty nieświadomie. Sztangista Zawiszy postanowił się odwołać, bo chce walczyć o Igrzyska Olimpijskie w Tokio i przede wszystkim oczyścić swoje nazwisko.

Jest początek roku 2016. Zawisza Bydgoszcz ogłasza podpisanie kontraktów z braćmi Zielińskimi: Adrianem - mistrzem olimpijskim i Tomaszem - wicemistrzem Europy. Od początku pod presją i z jasnym celem: z igrzysk w Rio de Janeiro starszy z braci ma przywieźć medal i to najlepiej złoty. Jest w świetnej dyspozycji, podczas lipcowych mistrzostw Polski w rodzinnej Mroczy, w dwuboju uzyskuje 409 kg, poprawiając tym samym swój rekord życiowy i pewnie sięga po złoto.

Piękny sen kończy się w Brazylii, kiedy w atmosferze skandalu opuszcza wioskę kilka dni przed występem. W jego organizmie wykryto zakazany nandrolon. Zostaje zawieszony przez klub i opuszcza Sportową Grupę Wojskową. Panel Dyscyplinarny dyskwalifikuje go przed tygodniem na cztery lata. - Wykazaliśmy, że to znalazło się w moim organizmie nieświadomie. Co za tym idzie, kara powinna być od nagany do dwóch lat, a niestety otrzymałem karę czterech lat. Z tą decyzją się nie zgadzam, bo jest niesłuszna i niesprawiedliwa - przyznaje sztangista.

Zieliński zeznawał, że zabroniona substancja trafiła do jego organizmu przez nieświadome spożycie zanieczyszczonego produktu, którym była witamina B12. Co ciekawe, suplementy, witaminy oraz odżywki sztangista regularnie otrzymywał od związku. - Związek to potwierdził, lekarz to potwierdził, więc nie ma tutaj mojej winy i celowości w takim sensie, że brałem to świadomie. Więc chyba nie ma lepszych dowodów. Udowodniłem to przed Panelem, że ta substancja znalazła się w moim organizmie w sposób nieświadomy - uważa Adrian Zieliński.

Ciężarowiec Zawiszy cały czas czeka na uzasadnienie decyzji Panelu Dyscyplinarnego. Mimo to postanowił, że odwoła się do Panelu Dyscyplinarnego drugiej instancji, a to oznacza, że wszystkie dowody rozpatrywane będą ponownie. Po raz kolejny przesłuchani zostaną także świadkowie.