Prokuratura Regionalna w Gdańsku umorzyła postępowanie w sprawie przebudowy drogi krajowej nr 91 we Włocławku. Poważne zastrzeżenia do realizacji inwestycji miała Najwyższa Izba Kontroli, która w 2015 roku wytknęła urzędnikom niegospodarność i nieprawidłowe zarządzanie. Według prokuratury, były prezydent miasta Andrzej Pałucki i jego pracownicy nie nadużyli uprawnień i nie zaniechali swoich obowiązków. NIK już złożyła zażalenie od decyzji gdańskiej prokuratury.

Remont drogi krajowej nr 91, dawnej „jedynki”, był jedną z najważniejszych inwestycji ostatnich lat we Włocławku. Według Najwyższej Izby Kontroli, która w 2015 roku kontrolowała realizacje przebudowy drogi, poprzednie władze Włocławka miały wydać na jej remont kilkadziesiąt milionów złotych z naruszeniem prawa. Z uwagi na szereg nieprawidłowości, inspektorzy NIK skierowali sprawę do prokuratury. Ta właśnie umorzyła postępowanie, nie doszukując się nadużyć w działaniach byłego prezydenta Włocławka i podległych mu pracowników Miejskiego Zarządu Dróg.

Według prokuratury, inwestycję przeprowadzono zgodnie z procedurami, a wykazana przez NIK strata majątkowa ma wymiar jedynie hipotetyczny. - Zdaniem prokuratora, podejmowane działania przez te osoby nie doprowadziły do powstania szkody. Nie nadużyli swoich uprawnień, ani nie zaniechali dopełnienia obowiązków - informuje Maciej Załęski z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Z decyzji prokuratury zadowolony jest były prezydent Włocławka, Andrzej Pałucki; dziś radny SLD. - Było to działanie czysto polityczne, nie mające podstaw merytorycznych, prawnych ani ekonomicznych, co bardzo trafnie podkreśliła prokuratura - podsumowuje.

Inicjatorem przeprowadzenia przez NIK kontroli był m.in. obecny prezydent Włocławka Marek Wojtkowski. Jak mówi, sprawę zgłosił do NIK na liczne prośby mieszkańców. - Ja wtedy byłem posłem i wraz z senatorem Personem po prostu przyjęliśmy kilkanaście osób, które zgłaszały do tego procesu inwestycyjnego różne uwagi - tłumaczy prezydent Wojtkowski.

Decyzja prokuratury nie jest prawomocna. Najwyższa Izba Kontroli już złożyła zażalenie. Śledczy mogą je uwzględnić lub przekazać materiały do sądu.