Kibic z Poznania oczekuje przeprosin od Adriana Zielińskiego - wychowanka Tarpana Mrocza, potem zawodnika Zawiszy Bydgoszcz - za wykrycie w jego organizmie środków dopingujących w czasie igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Czuje się oszukany i zawiedziony, dlatego skierował w tej sprawie wniosek do Sądu Rejonowego w Nakle. Na posiedzeniu ugodowym do porozumienia jednak nie doszło. Pełnomocnik sportowca uznał, że żądanie przeprosin jest bezpodstawne. Sąd nie wyraził zgody na obecność kamer na sali rozpraw.

- Ja czuję się oszukany jako kibic jako sympatyk sportu, ale tez chciałbym dać jasno do zrozumienia, że nie jestem bardziej urażony niż tysiące kibiców w Polsce - mówi Michał Gniatkowski.

Adriana Zielińskiego w sądzie w piątek reprezentował pełnomocnik. - Roszczenie, które zostało skierowane w stosunku do pana Adriana Zielińskiego, jest roszczeniem bezzasadnym. Nie doszło do naruszenia dóbr osobistych, w konsekwencji nie istnieje możliwość zawarcia ugody w tym zakresie - twierdzi Łukasz Klimczyk.

Mistrz olimpijski z Londynu 2013 i mistrz świata utrzymuje, że nieświadomie „brał doping”. Zakazany nandronol miał znaleźć się w odżywkach. Pozytywne wyniki próbek moczu Adriana Zielińskiego zostały upublicznione, gdy sztangista był już w Rio de Janeiro i przygotowywał się do występu olimpijskiego. Został zdyskwalifikowany na cztery lata. - Kara powinna być od nagany do dwóch lat, ale, niestety, otrzymałem karę czterech lat. Z tą decyzją się nie zgadzam, bo jest niesłuszna i niesprawiedliwa - mówił przed miesiącem Adrian Zieliński w wywiadzie dla TVP3 Bydgoszcz.

Przeprosin w sądzie nie było.