Zespół parlamentarny miłośników ziemi bydgoskiej jest przekonany, że inwestycja w port multimodalny jest możliwa. W Urzędzie Wojewódzkim odbyło się pierwsze w tym roku posiedzenie posłów, którzy w budowie stacji przeładunkowej widzą wielką szansę rozwoju miasta i regionu.

Polskie porty odnotowują rekordowe przeładunki, a towarów ma być coraz więcej. Przez Gdynię i Gdańsk wpływają do kraju pieniądze, z których Bydgoszcz chce skorzystać budując tzw. port multimodalny. - Możemy wykorzystać naszą lokalizację i tu przygotowanie infrastruktury i promocja Bydgoszczy jako miejsca centralnie położonego w Polsce może nam wszystkim przynieść bardzo duże profity - przekonuje Michał Stasiński, poseł Nowoczesnej.

Nazwa "port multimodalny" kojarzy się z inwestycją ulokowaną przy wodzie. Ale posłowie zespołu miłośników ziemi bydgoskiej, którzy spotkali się u wojewody, realnie patrzą na żeglowność transportową w kraju. Udrożnienie rzek wymaga wielu lat i miliardów złotych. Dlatego towary z północy kraju trafiałyby do Bydgoszczy przede wszystkim koleją. Pozwala na to rozbudowana sieć. Dostarczone w ten sposób towary byłyby segregowane i wysyłane w różne części kraju. - Zarządy portów szukają takiego rozwiązania i szukają takiego partnera. Stąd sądzę, że w najbliższym czasie dojdzie do rozmów z samorządami i mam nadzieję, że z tej szansy Bydgoszcz i pan prezydent skorzystają - nie ukrywa Tomasz Latos, poseł PiS.

Rafał Bruski rozmawiał z parlamentarzystami na ten temat w poniedziałek. - Najwięcej czasu poświęciliśmy zabezpieczeniu możliwości powstania węzła multimodalnego, obejmującego na ten moment transport drogowym, kolejowy i lotniczy - informuje prezydent Bydgoszczy.

W temat zaangażowany jest również bydgoski radny sejmiku województwa. - Tej ogromnej masy towarowej nie przewiezie żaden tir. Nasze autostrady sobie z tym nie poradzą, bo nie ma takiej możliwości - twierdzi Roman Jasiakiewicz.

Roman Jasiakiewicz zarekomendował podpisanie listów intencyjnych z samorządami województwa pomorskiego, miast Gdańska i Gdyni, kierownictwem portów oraz spółek wchodzących w skład PKP. W stacji przeładunkowej bydgoscy posłowie, radni i władze miasta widzą ogromną szansę rozwoju.