Marszałek Piotr Całbecki potwierdził, że parowóz kupiony w 2010 roku zmieni właściciela. Zarząd województwa wydał na zabytkowy skład już w sumie ponad milion złotych. Mimo to, na tory nigdy nie wyjechał. Teraz pojawiają się nowe koncepcje.

Stoi lokomotywa...na stacji Kluczyki w Toruniu od 2010 roku. Miała być atrakcją regionu. Ale zamiast wozić turystów, niszczeje. W stanie nieczynnym, czyli jako eksponaty których nie można uruchomić - zauważa jeden z miłośników kolei z Torunia.

Dla miłośników kolei to obrazy jak z horroru. Parowóz i lokomotywa spalinowa oraz cztery wagony na tory nie wyjeżdżają. Zabytkowe perełki są zniszczone i zardzewiałe. Nie taki był cel. - Mamy pecha z lokomotywą i zabytkowym składem, który kiedyś kupiliśmy - przyznaje marszałek Piotr Całbecki. Tabor kupiono za 312 tys. zł z myślą, że jego modernizacja będzie finansowana z pieniędzy unijnych. Okazało się to jednak niemożliwe. - Mieli jakiś pomysł, ale gdy się nie udał, to nie wiedzieli co zrobić - uważa Andrzej Walkowiak, radny sejmiku województwa (klub PiS, Polska Razem).

Kolejnych 699 tys. zarząd województwa wydał na naprawę lokomotywy. - W sumie zainwestowano ponad milion złotych. A kolejka dalej nie jeździ. Mieszkańcy nic z tego nie mają, turyści też nie. Kolejka nie promuje regionu. Urząd Marszałkowski co chwilę zmienia wersję – twierdzi radny Walkowiak.

Zarząd województwa szczegółów zdradzać nie chce, ale ma nowy plan na stary pociąg. - Mamy różne koncepcje – m.in. Regionalny Ośrodek Edukacji Ekologicznej Daglezja, którego jesteśmy właścicielem. Ale oczywiście nie sam ośrodek, bo potrzebujemy doświadczonych osób, które znają się na kolejnictwie - przyznaje marszałek Całbecki.

Prawdopodobnie do końca marca skład zmieni właściciela. Nieoficjalnie wiadomo, że rozpoczną się wtedy starania o pieniądze z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na modernizację taboru.