„Zagrożeniem dla jakości polskich produktów są jednolite uprawy w rolnictwie” - alarmują specjaliści, którzy spotkali się na konferencji w Minikowie. Rozmawiano o tzw. bioróżnorodności, czyli urozmaicaniu upraw i gospodarowania w zgodzie z naturą. Uczestnicy konferencji zwracali uwagę na zmiany klimatyczne i potrzeby dostosowania się rolników do nowych warunków

Naturalne stawy, pola i łąki. I tutaj pojawia się coraz więcej oczekiwań, by jak najlepiej wykorzystać ziemię w rolnictwie. W Polsce powinno się stawiać na tzw. bioróżnorodność. Rolnicy dostają rekompensaty po to, by zachować naturalne łąki i zagajniki. Jak podkreślają specjaliści, po kilku latach nie wszyscy gospodarze kontynuują takie działania. - Tak naprawdę rolnik, wchodząc w pakiet rolno-środowiskowy, po pięciu latach użytkowania łąki, kiedy w państwie tych mechanizmów zabraknie, może tę łąkę przeorać. Pięć lat wysiłku pójdzie na marne. To są te mechanizmy o które państwo musi dbać - twierdzi Robert Stańko, prezes Klubu Przyrodników w Świebodzinie. - Jeżeli będziemy budować postawę aktywnego i świadomego konsumenta, ale również postawę aktywnego i świadomego producenta, dostarczyciela tych dóbr, to myślę, że będziemy podążać w kierunku równowagi - uważa Bożena Herbuś, Inżynier Miejski, Sekretarz Regionalnej Rady ds. Energii.

Podczas spotkania w Minikowie podkreślano, że rolnicy muszą brać pod uwagę zmiany zachodzące w przyrodzie. Łagodne zimy, wyższe temperatury, czy dłuższy okres wegetatywny to nie tylko szanse, ale i zagrożenie dla dotychczasowego sposobu uprawiania ziemi. Ważne są szkolenia i kształcenie w tym zakresie młodych ludzi. - Młodzi rolnicy powinni uczyć się rolnictwa od razu uwzględniając te zagrożenia i zmiany, jakie się pojawiają, kiedy to oni już będą prowadzili gospodarstwa - tłumaczy Ryszard Kamiński, dyrektor Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie.

Eksperci są zdania, że szansą dla rolnictwa jest żywność ekologiczna, stąd zachęta do tego, by wytwarzać produkty w zgodzie z naturą.