Od 50 lat był bezpiecznym domem dla bocianiej rodziny, teraz stal się zagrożeniem przede wszystkim dla ludzi. Kilkusetkilogramowe gniazdo w Weronice koło Kcyni wisi na włosku. Właściciel posesji prosił o pomoc urzędników gminy, wiele służb i instytucji. Bez skutku. Chcąc je ratować, właściciel posesji powiadomił szereg służb, na przeszkodzie stają jednak ograniczenia prawne i finansowe.

Mieszkańcy bocianiego gniazda w niewielkiej Weronice koło Kcyni prawdopodobnie już są w drodze do Polski, by tu - jak co roku - spędzić lato i doczekać się potomstwa. Ubiegłotygodniowa wichura może im pokrzyżować plany. Porywisty wiatr przesunął gniazdo na skraj dachu stodoły. Ta ciężka konstrukcja może spaść w każdej chwili na pomieszczenia gospodarcze. Romuald Dołkowski szukał pomocy w urzędzie gminy, dzwonił do służb i stowarzyszeń, Bezskutecznie. Postanowił więc działać na własną rękę. - Zamówię dźwig prywatnie, który mi to podniesie, uporządkuje szczyt stodoły i albo to wsadzę z powrotem, albo zrobię nowy stelaż. Bociany tu muszą być, to jest cudowny ptak - przyznaje gospodarz z Weroniki.

Cudowny i chroniony; także jego gniazdo. Gospodarz jednak ze swoim problemem pozostał sam, mimo że urzędnicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy wskazują, kto powinien zareagować. - W takim przypadku można się zwrócić właśnie do gminy z prośbą o pomoc, o wsparcie działań mających na celu zabezpieczenie tego gniazda - wyjaśnia Dariusz Górski z RDOŚ w Bydgoszczy.

Dla gminy jednak sprawa tak oczywista nie jest. - Środków budżetowych na taki cel, niestety, mamy bardzo mało. Ze względów na te ograniczenie nie możemy pomagać bezpośrednio mieszkańcom posesji; tylko prosząc o pomoc inne organizacje i instytucje - informuje Adam Kaczmarek z Urzędu Miejskiego w Kcyni.

Jedyną, która nie odmówiła pomocy, była straż pożarna. Jednak i w tym przypadku problemu nie udało się od razu rozwiązać. - Powyższe gniazdo jest dość dużych rozmiarów i dosyć dużo waży. Dysponujemy podnośnikiem, ale nie dysponujemy dźwigiem. Musi tutaj być, niestety, użyty sprzęt ciężki, który umożliwi podniesienie tego gniazda i demontaż - tłumaczy mł. bryg. Mariusz Montych z Komendy Powiatowej PSP w Nakle nad Notecią.

To jedyne gniazdo we wsi Weronika, może ważyć nawet tonę. Bociany mogą tu przylecieć lada dzień. Ale w takich gości, którzy przynoszą szczęście, warto zainwestować czas i pieniądze, dlatego gospodarz z własnej kieszeni pokryje koszty zabezpieczenia bocianiego domu.