Podopieczni trenera Leszka Minge przegrali w Gdańsku z Automatyką 1:5 a całą rywalizację o utrzymanie w Polskiej Hokej Lidze 2:4.

Niedzielne spotkanie lepiej rozpoczęli gdańszczanie. Kibice na pierwszą bramkę czekali do ostatniej minuty pierwszej tercji: na listę strzelców wpisał się Filip Naska, dając prowadzenie Automatyce. Druga część gry także pod dyktando gospodarzy: tym razem do bramki torunian trafił Mateusz Gościński, a zaraz potem ponownie Filip Naska. Gdańszczanie prowadzili już 3:0. Dopiero wtedy odpowiedzieli goście. W połowie drugiej tercji krążek w bramce gospodarzy umieścił Dienis Trachanov.

Jak się później okazało, było to tylko trafienie honorowe, bo podopieczni trenera Leszka Minge więcej bramek tego wieczoru nie zdobyli. Z kolei Automatyka nadal strzelała. Dwoma trafieniami popisał się Hampus Falk, który ustalił wynik spotkania na 5:1.

W całej rywalizacji o utrzymanie w Polskiej Hokej Lidze gdańszczanie wygrali 4:2 i to oni cieszyli się z pozostania w elicie. - Dokonaliśmy rzeczy niemożliwej, bo nie byliśmy faworytami tej rywalizacji. Strasznie cię cieszymy, dziękuję całej drużynie - przyznał Tomasz Witkowski, bramkarz Automatyki.

Niestety żaden z hokeistów Nesty Mires nie chciał skomentować występu na lodowisku w Gdańsku.