Trwa moda na dzielenie się... jedzeniem. W Toruniu powstała trzecia już jadłodzielnia, czyli miejsce, w którym można zostawić produkty żywnościowe i zarazem wziąć je. W planach w Toruniu jest jeszcze więcej jadłodzielni, także w innych miastach regionu.

Jedna używana lodówka, parę nowych desek od darczyńców i dużo dobrej woli zaangażowanych osób - taki jest prosty przepis na jadłodzielnię. To już trzecie miejsce w Toruniu, w którym można zostawić jedzenie dla innych ( po tym na targowisku Manhattan i w Domu Studenckim nr 3), ale pierwsze, które będzie czynne całodobowo. - Liczymy na to, że jest dobrze usytuowana, blisko starówki, blisko dwóch nowych osiedli i liczymy na to, że odbiór będzie niesamowity i że ludzie będą przynosić jedzenie - nie ukrywa Michał Piszczek z jadłodzielni Foodsharing Toruń.

Nowy obiekt stanął tuż przy miejscu spotkań Fundacji Rozwoju "Wszystko jest możliwe" przy ul. Waryńskiego 19. Jej podopieczni to m.in. osoby ubogie i uzależnione, które teraz zaangażują się w projekt. Pomoc niesiona innym będzie dla nich formą terapii. - Współpraca będzie polegała na dostarczaniu tam czy ratowaniu tam jedzenia, bo tak to się nazywa. Z tego jedzenia będą też korzystali nasi podopieczni - wyjaśnia Dariusz Karpoń z Fundacji Rozwoju "Wszystko jest możliwe".

W Polsce marnuje się rocznie ok. 9 mln ton produktów. Właśnie dlatego przy jadłodzielniach pracują tzw. ratownicy żywności, którzy próbują temu zapobiec. - Do głównych zadań ratownika żywności należy przetransportowywanie żywności np. na targowisku miejskim ze stanowiska z warzywami i owocami do naszej jadłodzielni. Lub z innych miejsc do punktu, który ma najbliżej - tłumaczy Sylwia Kowalska z jadłodzielni Foodsharing Toruń.

W taką pomoc zaangażowała się pani Oksana. - Skłoniło mnie to, że idea jest fantastyczna; że jak są głodni ludzie i jak jest marnowane jedzenie, to trzeba pomóc, żeby to się nie marnowało - przyznaje wolontariuszka.

Jadłodzielnie powstają też w innych częściach regionu. Taki punkt zaledwie kilka dni temu otwarto w Grudziądzu, na targowisku na osiedlu Tarpno. - Już pierwsze osoby pojawiły się, jak ją oklejaliśmy. Na pewno korzystających jest więcej niż przynoszących, bo Grudziądz nie należy do miast bogatych, aczkolwiek już się uczą, że można zostawić coś, co mają nadto - mówi Michał Jędrzejewski z jadłodzielni w Grudziądzu.

W ciągu kilku najbliższych tygodni powstanie także jadłodzielnia w Bydgoszczy i kolejna, już czwarta, w grodzie Kopernika.