Kłopoty służb mundurowych z przeprowadzeniem badań technicznych pojazdów. Według m.in. urzędników wydziału uprawnień komunikacyjnych bydgoskiego ratusza, dotychczasowe przepisy straciły ważność, a nowych nie ma. Skoro nie ma przepisów, nie ma badania. Policja, straż pożarna, czy wojsko nie może więc sprawdzić stanu technicznego pojazdów ani w swoich, ani w cywilnych stacjach kontroli. Interpelacje w tej sprawie do ministra spraw wewnętrznych i administracji skierował już poseł Piotr Król.

Taką kontrolę raz w roku musi przejść każdy pojazd. Bez ważnego badania technicznego na drogę wyjechać nie można. Stacje diagnostyczne w Bydgoszczy od kilkunastu dni przeżywają prawdziwy najazd pojazdów policyjnych, strażackich a nawet wojskowych. Służby chcą zrobić przeglądy techniczne samochodów, bo w tzw. stacjach resortowych zrobić tego nie mogą.

1 marca przestały obowiązywać przepisy, określające warunki wykonywania badań technicznych dla pojazdów policji, straży pożarnej, wojska, ABW, CBA i BOR. Cywilne stacje diagnostyczne mogły wykonywać takie badania tylko w szczególnych przypadkach. Ale skoro nie ma nowych przepisów, one też odmawiają służbom mundurowym takiej usługi. - Nie ma określonych warunków, kto może robić, gdzie może robić, no to nikt nie może robić nigdzie, w związku z czym - przykro mi - ale wstrzymaliśmy wszelkie tego typu usługi dla wyżej wymienionych służb - tłumaczy Włodzimierz Strzała, prezes Polskiego Związku Motorowego w Bydgoszczy

Brak odpowiednich przepisów zauważyli urzędnicy bydgoskiego ratusza, których zaskoczył nagły ruch policyjnych radiowozów na stacjach diagnostycznych w mieście. - Wtedy okazało się, że przepis, który dopuszczał możliwość wykonywania badań zarówno w stacjach resortowych jak i w stacjach cywilnych, został uchylony - wyjaśnia Bogusław Maćkowski z wydziału uprawnień komunikacyjnych Urzędu Miasta Bydgoszczy.

Według urzędników, przepisy utraciły moc w momencie wprowadzenia nowej ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej. W nowym dokumencie nie określono warunków przeprowadzania badań technicznych pojazdów służb mundurowych. Nie ma przepisów, nie ma badania. - My staramy się działać zgodnie z prawem i takie działania podejmujemy, które nie naruszają prawa - informuje Waldemar Winter, dyrektor wydziału uprawnień komunikacyjnych UM Bydgoszczy. ”Czyli to działania tylko na terenie Bydgoszczy?” – pytamy. - Nie wydaje mi się, mamy sygnały także z innych miast, że tam dzieje się podobnie - zdradza dyrektor Winter.

Straż pożarna w Bydgoszczy kłopotu nie ma... do 9 kwietnia. Wtedy upływa termin badania technicznego jednego z wozów strażackich. Tabor samochodowy policji jest jednak dużo większy. - Policjant który kontroluje pojazdy na drodze, czy ma aktualne badania? Nie może być w sytuacji, kiedy sam nie ma tych badań - mówi dyrektor Winter.

Policja o problemie dowiedziała się w środę. Do komendy wojewódzkiej dotarło pismo z urzędu, że na terenie powiatu bydgoskiego radiowozy nie będą badane na stacjach diagnostycznych. - Do wczoraj badania policyjnych radiowozów były wykonywane na zewnętrznych stacjach uprawnionych do badań technicznych i nie widzieliśmy do tej pory problemu. Mogę jedynie zapewnić, że żaden radiowóz, który nie będzie miał badań technicznych, oczywiście nie wyjedzie - deklaruje podinsp. Monika Chlebicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

Jeśli politycy szybko nie uporają się z problemem, policję oraz inne służby czeka paraliż. Informacja o kłopotliwej luce prawnej dotarła do posła PiS Piotra Króla. Już zaapelował na piśmie do ministra spraw wewnętrznych i administracji o wyjaśnienie sprawy. - Czy ta wykładnia, która się posługują niektóre samorządy - że w tej chwili nie można badać pojazdów służb - jest prawidłowa czy nie? Uznałem bowiem, że to wymaga wyjaśnienia i mam nadzieję, że minister dość szybko odpowie - mówi poseł Piotr Król, członek sejmowej komisji infrastruktury.

Inaczej policyjne wozy zostaną na parkingu.