Włocławskie schroniska dla zwierząt ma nietypowego podopiecznego Przed kilkoma dniami trafił tam… skunks. Wszystko wskazuje na to, że zwierzę albo uciekło właścicielowi, albo po prostu się zgubiło w miejskiej dżungli. Trwają poszukiwania domu dla tego egzotycznego gościa.

Trochę nieśmiały i ospały - w końcu to z natury nocny marek. Wiadomość o nietypowym gościu schroniska szybko obiegła cały Włocławek. Skunks zyskał imię Pepe, popularność i ... serca swoich tymczasowych opiekunów. - Zaskoczenie dla wszystkich i od razu szybka nauka: każdy cos tam, żeby wiedzieć na temat opieki i fizjologii, o tym jak można karmić takie zwierzęta - opowiada Joanna Zegadło ze Schroniska dla Zwierząt we Włocławku.

Pepe został znaleziony w ogródku na włocławskim Michelinie. Po dokładnym badaniu okazało się, że zwierzak został pozbawiony gruczołów odpowiedzialnych za wydzielanie nieprzyjemnego zapachu. Zabieg wykonuje się, gdy skunks ma około pół roku. Dla schroniska taki podopieczny to nowość. - U nas w Polsce jest to ogromną rzadkością. Moda jest sprowadzona ze Stanów, gdzie są to bardzo popularne zwierzęta; przede wszystkim są to zwierzęta dziko żyjące, ale jest też dużo udomowionych. W Polsce to są pojedyncze wypadki - tłumaczy Hanna Sobolewska, lekarz weterynarii.

Skunks we włocławskim ogródku może zaskakiwać. Podobnie jak jadowity pająk w sklepie, czy kangur na toruńskich ulicach. Ptaszniki, węże, skorpiony - zwierzęta z egzotycznymi paszportami nierzadko mają polskie adresy. Miłośników takich pupili nad Wisłą nie brakuje. Pracownicy schroniska są przekonani, że skunks Pepe też ma właściciela. Zwierzę najprawdopodobniej uciekło. Teraz, pod bacznym okiem ekspertów, przejdzie dwutygodniową kwarantannę. Podobnie jak suczka znaleziona przy ruchliwej ulicy. Ona też szuka swojego "człowieka". - My je socjalizujemy, przyzwyczajamy do obecności człowieka do spacerów, bo nie wszystkie np. potrafią chodzić na smyczy, a to jest podstawa, jeśli chodzi o adopcję pieska - wyjaśnia Iwona Rybińska ze Schroniska dla Zwierząt we Włocławku.

Decyzja o adopcji zwierzęcia musi być przemyślana, ale w ten sposób można zyskać przyjaciela na długie lata. - Ja wiem, że wiele osób, że zwierzęta zwierzętami ważniejszy jest człowiek. Ja się z tym zgadzam - oczywiście człowiek jest najważniejszy. Zawsze natomiast trzeba pamiętać o tym, że te zwierzęta trafiają do nas właśnie ze względu na błąd, zaniedbanie człowieka - uświadamia Monika Siedlecka, dyrektor Schroniska dla Zwierząt we Włocławku.

Na nowy dom we włocławskim schronisku czeka 90 psów, kilkanaście kotów i oczywiście skunks - pod warunkiem, że nie zgłosi się po niego prawowity właściciel.