To jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla zdrowia, a nawet życia pacjentów. Rośnie liczba osób, u których stwierdza się udar mózgu. Jedną z przyczyn może być migotanie przedsionków. Większość pacjentów nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia, bo zazwyczaj choroba przebiega bezobjawowo. To wyzwanie dla specjalistów, którzy przystąpili do nowatorskiego programu nieinwazyjnego wykrywania migotania przedsionków. W ramach projektu ma zostać przebadanych ponad 3 tys. pacjentów, w tym z Kujaw i Pomorza.

Zaburzenia mowy, ruchu, czasami także widzenia - tak zaczyna się udar. W Europie taką diagnozę co roku słyszy ponad milion osób, w Polsce udar stwierdza się u blisko 90 tys. pacjentów - to nie tylko dane statystyczne, ale również realne zagrożenie. - Ponad 1/3 incydentów udarowych wywołana jest przyczynami kardiogennymi, czyli migotanie przedsionków jest jedną z najczęstszych przyczyn - przyznaje dr hab. Grzegorz Kozera, Klinika Neurologii Collegium Medicum UMK.

Ta niebezpieczna arytmia powoduje, że serce nie pracuje prawidłowo, w konsekwencji może to prowadzić do powstania zakrzepów. Te blokują tętnice i zatrzymują dopływ krwi do mózgu. To prosta droga do udaru, którego skutkiem może być kalectwo a nawet śmierć. - Dotyczy to przede wszystkim osób w podeszłym wieku, osób z cukrzycą. Arytmia nie daje żadnych objawów, a jej pierwszym objawem może być udar niedokrwienny, który ma złe rokowania - tłumaczy prof. Zbigniew Kalarus ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Migotanie przedsionków pięciokrotnie zwiększa możliwość wystąpienia udaru, dlatego potrzebne są kompleksowe badania i nowatorskie rozwiązania. O tym dyskutowano podczas sobotniej konferencji, poświęconej nieinwazyjnemu wykrywaniu migotania przedsionków. - Tak naprawdę nie wiemy, z jaką częstotliwością występuje migotanie przedsionków, w związku z tym chcemy to zbadać i temu ma służyć ten program - wyjaśnia prof. Jacek Kubica, prorektor ds. badań naukowych CM UMK.

Ogólnopolski program badań zakłada m.in. wczesne wykrywanie niemego migotania przedsionków i wdrożenie odpowiedniego leczenia. W Polsce - za pomocą specjalnej kamizelki - ma zostać przebadanych 3 tys. pacjentów, na Kujawach i Pomorzu do udziału w programie wylosowano 300 osób. - Oni wszyscy dostaną listy z zaproszeniem do udziału. Do nich zgłoszą się pielęgniarki, zbadają im krew i będą z nimi w kontakcie - informuje prof. Tomasz Zdrojewski z Komitetu Zdrowia Publicznego PAN.

Program ma pomóc m.in. w poszukiwaniu nowoczesnych metod leczenia i prowadzeniu dalszych badań naukowych.