To będzie przełom w regionalnej medycynie. Lekarze ze Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu w najbliższych dniach przeprowadzą pierwszy na Kujawach i Pomorzu przeszczep szpiku kostnego u osoby dorosłej. Na początek będzie to tzw. autoprzeszczepienie komórek macierzystych pobranych od chorego, w dalszej perspektywie przeszczepy od dawcy. Do tej pory chorzy z nowotworami krwi na takie zabiegi musieli jeździć do Gdańska, Łodzi czy Warszawy.

W parach ciekłego azotu, przy temperaturze - 196 st. Celsjusza. W takich - specjalistycznych tankach -lekarze ze Szpitala Miejskiego w Toruniu gromadzą komórki macierzyste pacjentów wytypowanych do pierwszego w regionie autoprzeszczepu szpiku. - Marzyłam o tym od siedmiu lat. Wiele było różnych przeszkód problemów. Udało się je przezwyciężyć. I jesteśmy w momencie kulminacyjnym naszych wieloletnich starań - cieszy się dr Małgorzata Całbecka, kierownik Banku Komórek Macierzystych w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim w Toruniu.

Lekarze najpierw pobrali od pacjentów ich własne komórki macierzyste, by po czasie je przeszczepić. Transplantację poprzedza tzw. chemia wyniszczająca. W jej efekcie giną komórki nowotworowe, ale chory traci także całkowicie odporność. Autoprzeszczep ma wspomóc organizm w powrocie do zdrowia. - Ta chemioterapia jest na tyle silna, że powoduje zniszczenie całego szpiku, natomiast komórki, które przeszczepiamy, powodują, że ten szpik się odradza tak, jak Feniks z popiołu. Miejmy nadzieję, że chory będzie miał całkowita remisję - mówi dr Grzegorz Charliński, koordynator oddziału hematologii Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu.

Na to liczy Andrzej Trzciński spod Brodnicy, u którego trzy lata temu zdiagnozowano szpiczaka. Nowotwór się wyciszył, a to warunek, by przeprowadzić autoprzeszczep. Mężczyzna jest właśnie przygotowywany do zabiegu. Cieszy się, że nie będzie musiał jeździć do Gdańska Łodzi czy Warszawy. - Wiadomo: jest to dalej, bardziej uciążliwe i - jak to mówią - nowe miejsce, tym bardziej jak człowiek tu zaczął leczenie. Wiadomo, że jak tu jest już, to jakby w rodzinie się czuje – wyznaje pacjent z Brodnicy.

Szpital Miejski od dawna zabiegał o uruchomienie procedury. Lata zajęło zbudowanie zespołu, wyremontowanie pomieszczeń i wyposażenie Banku Komórek Macierzystych oraz zdobycie niezbędnych atestów. - To jest - nie chcę użyć słowa rewolucja - ale na pewno to przełom i krok do ustandaryzowania sytuacji pacjentów w województwie i danie im tego, co wcześniej było niedostępne - uważa dr Grzegorz Charliński.

Pierwsza autotransplantacja zostanie przeprowadzona jeszcze w tym miesiącu. Podczas zabiegu lekarze przeszczepiają pacjentowi od 2 do 6 mln komórek macierzystych na kg. W razie nawrotu choroby, powtórzą operację. NFZ sfinansuje na początek pięć transplantacji w lecznicy.