Historyczny marzec 36 lat później. W 1981 roku przez Polskę przetoczyła się fala protestów, do dramatycznych wydarzeń doszło w Bydgoszczy. O swoje prawa walczyli robotnicy i chłopi. Wspólnie dążyli do zarejestrowania rolniczych związków zawodowych. Uczestnicy strajków, przedstawiciele władz rządowych i samorządowych spotkali się na oficjalnych uroczystościach w sali sesyjnej Urzędu Wojewódzkiego.

To było przełomowe wydarzenie „karnawału ‘Solidarności’”, kolejny krok w walce o prawdę, godność i poszanowanie praw obywatelskich. Spontaniczny protest doprowadził do brutalnej interwencji funkcjonariuszy. - Zamiast dialogu, odpowiedzieli siłą. W Bydgoszczy urządzono mały stan wojenny - przemawiał w niedzielę Jan Rulewski, senator PO, przypominając wydarzenia z 19 marca 1981 roku.

Tego dnia na sesję Wojewódzkiej Rady Narodowej przybyli przedstawiciele chłopów i bydgoskiej „Solidarności”. Chcieli przedstawić postulaty strajkujących rolników. To miała być dyskusja na temat trudnej sytuacji gospodarczej i kryzysu żywnościowego w kraju. - Opór przeciwko kolektywizacji, planom, walka o niezależną wolną Polskę; po trzecie - rolnicy nie chcieli pozostać bierni - opowiada Wojciech Mojzesowicz, były minister rolnictwa.

Władze spodziewały się oporu, wcześniej do Bydgoszczy zjechało 1300 funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i ZOMO, wozy bojowe oraz armatki wodne. Gdy przewodniczący WRN nie dopuścił do głosu delegatów, ci rozpoczęli okupację sali. Po kilku godzinach negocjacji milicjanci i oddziały ZOMO wyprowadziły związkowców z sali. Jan Rulewski, Mariusz Łabentowicz i Michał Bartoszcze – pobici - trafili do szpitala. Prowokacja bydgoska rozpoczęła serię strajków w całym kraju. - To był moment przełomowy, bo strajk po prowokacji bydgoskiej pokazał siłę „Solidarności” – ocenia Leszek Walczak, przewodniczący zarządu regionu Bydgoskiego NSZZ „Solidarność”.

Rolnicy domagali się utworzenia własnego, niezależnego związku zawodowego. 30-osobowa grupa już od 16 marca okupowała ówczesną siedzibę Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego w Bydgoszczy. - Sytuacja polskiej wsi była fatalna. To się udało, należy liczyć się z głosem społeczeństwa – podsumowuje prof. Mirosław Golon, dyrektor oddziału IPN w Gdańsku.

Po kryzysie bydgoskim, w obliczu zapowiedzi strajku generalnego władza ugięła się i wyraziła zgodę na rejestrację rolniczej „Solidarności”. - Chłopi kujawsko-pomorscy mają znaczący udział w przemianach społeczno-ustrojowych, pod sztandarami „Solidarności” - przemawiał Ryszard Zarudzki, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Po 36 latach chłopi spotkali się w tym samym miejscu, przy ul. Dworcowej. Tu rozpoczęły się rocznicowe obchody. Po złożeniu kwiatów defilada przeszła ulicami Bydgoszczy do kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła na placu Wolności. Mszę odprawił ordynariusz diecezji bydgoskiej, bp Jan Tyrawa.

Główne uroczystości odbyły się w historycznej sali sesyjnej Urzędu Wojewódzkiego. Odznaczenia państwowe i krzyże zasługi wręczyła szefowa Kancelarii Prezydenta RP. - Polacy pokazali jedność. Rolnicy, chłopi, pracownicy, robotnicy stanęli w obronie wartości, godności, praw obywatelskich, pracowniczych - przypomina Małgorzata Sadurska.

Zasłużonym wręczono również medale marszałka województwa oraz krzyże wolności i solidarności. - Udało nam się zorganizować wspólne uroczystości. Chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy się do tego przyczynili: uczestnikom Bydgoskiego Marca'81 i stronie samorządowej - zakończył Mikołaj Bogdanowicz, wojewoda kujawsko-pomorski.

Tegoroczne obchody świętowano bez podziałów. W komitecie organizacyjnym byli wojewoda, samorząd województwa, działacze związkowej i rolniczej Solidarności, a także Instytut Pamięci Narodowej.