W Polsce marnuje się około 9 mln ton żywności rocznie. Szacuje się, że to około 600 zł na osobę. Zamiast wyrzucać jedzenie do kosza, można podzielić się nim z innymi. Jadłodzielnia Wyższej Szkoły Gospodarki - Karmnik to już piąte miejsce w regionie i pierwsze w Bydgoszczy, w którym można podarować komuś posiłek.

Wystarczy mały budynek, używana lodówka, trochę jedzenia i dobre chęci. Foodsharing, czyli idea związana z dzieleniem się jedzeniem, dotarła do Bydgoszczy. Przy Wyższej Szkole Gospodarki przy ul. Królowej Jadwigi powstała pierwsza w mieście jadłodzielnia. - Lepszym sposobem jest podzielenie się posiłkami, jedzeniem, które nam pozostaje - nawet osobom, które wyjeżdżają na weekendy do domu - niż wyrzucenie ich do śmieci - przekonuje Kamil Kazimierczak z WSG. - Jak usłyszałam, że jest coś takiego, ta jadłodzielnia - tym bardziej, że mieszkam naprzeciwko i to jest bardzo potrzebne, to jest bardzo fajna inicjatywa - dlatego się zdecydowałam, że będę jednak pomagać - dodaje Barbara Baran, wolontariuszka.

Karmnik, bo tak nazwano jadłodzielnię, to inicjatywa, którą prowadzą studenci i władze WSG. Punkt jest czynny codziennie od godz. 8:00 do 20:00. - Jeśli chodzi o produkty, to zasadniczo można przynosić wszystko, co jest żywnością przetworzoną, czyli żywnością, która jest zdatna do spożycia w długim terminie - informuje Sabina Stankiewicz, rzecznik prasowy WSG. - Im będzie więcej takich miejsc, im bydgoszczanie będą mieli bliżej tam jedzenie zanieść i odebrać, tym będzie praktyczniej - uważa Ireneusz Nitkiewicz, radny SLD.

Wkrótce w Bydgoszczy powstanie druga jadłodzielnia, przy ul. Gdańskiej 79. Kolejne takie punkty mają powstawać w całym regionie. Dotąd działają jeszcze trzy w Toruniu i jedna Grudziądzu.