Choć początek kalendarzowej wiosny dopiero we wtorek, ci najbardziej niecierpliwi mogą już odetchnąć z ulgą, bo nadeszła ta astronomiczna. Jak zwykle potwierdza to również niepatrząca w kalendarz... natura.

Pąki na drzewach i pierwsze kolorowe kwiaty. Po zimowej przerwie Ogród Zoobotaniczny w Toruniu budzi się do życia. Jako pierwsze dały znać o sobie rośliny, np. chroniony wawrzynek wilczełyko czy tzw. psi język, który wyrósł dwa miesiące wcześniej niż zazwyczaj. Wiosną szczęście zakwitło także w zagrodzie takinów. Urodzone w lutym rodzeństwo futrzanych zwierzaków, właśnie w poniedziałek poznało swojego tatę. - Cała rodzina jest już w komplecie. Zupełnie bezproblemowo nastąpiło to połączenie. Tatuś tu nie wykazuje żadnych negatywnych emocji wobec swoich dzieci, mimo, że to jego debiut w tej roli - przyznaje Beata Gęsińska, dyrektor Ogrodu Zoobotanicznego w Toruniu.

W tym roku debiut astronomicznej wiosny przypada 20 marca, czyli dzień przed jej kalendarzowym początkiem. Winny całemu zamieszaniu jest nierówny rok, któremu co cztery lata trzeba dodawać jeden dzień. Mimo to, w ciągu wieku często kalendarz nie nadąża za gwiazdami. W przeszłości ta sytuacja była jeszcze bardziej zagmatwana. - Pięć wieków temu, gdy mały Mikołaj Kopernik chodził do szkoły, wiosna astronomiczna występowała aż dziesięć dni przed wiosną kalendarzową i wtedy mądre głowy pomyślały, że trzeba zreformować kalendarz, bo przecież tak nie może być i rzeczywiście w pewnym momencie wycięto aż dziesięć dni z kalendarza - opowiada Jerzy Rafalski z Planetarium im. Dziewulskiego w Toruniu.

I choć wiośnie kalendarzowej z astronomiczną ciągle zgrać się trudno, mieszkańcy regionu zawsze czekają przede wszystkim na wiosenną pogodę.