Ministerstwo Zdrowia wdraża nowy system wspomagania dowodzenia państwowego ratownictwa medycznego. Na Kujawach i Pomorzu przestanie istnieć 20 lokalnych dyspozytorni. Docelowo w każdym regionie ma działać tylko jedno centrum powiadamiania, które będzie przyjmowało zgłoszenia od chorych i kierowało do nich pomoc. Na temat zmian dyskutowano w czwartek w Ciechocinku.

Toruńskie Centrum Powiadamiania Ratunkowego: to tutaj trafiają telefony mieszkańców z prośbą o pomoc. Tutaj też zapadają decyzję o skierowaniu do chorego karetki pogotowia. Dzięki umieszczonym w pojazdach nadajnikom GPS, dyspozytorzy odczytują, która z nich może najszybciej dojechać na miejsce i udzielić pomocy osobie potrzebującej. - Zdarza się, że ludzie czasami dzwonią i pytają, gdzie jest zespół. Możemy wtedy udzielić już Informacji, czy zespół już dojeżdża na miejsce, w jakim momencie trasy się znajduje. Większość rzeczy można sprawdzić - tłumaczy Hubert Śliwiński, dyspozytor medyczny.

Jeszcze do niedawna centrum obsługiwały dwie osoby. Dziś dyspozytorów jest już czterech, a docelowo ma być sześciu. Pracy jest sporo, bo od kilku miesięcy dyspozytornia w Toruniu przyjmuje zgłoszenia od pacjentów także z Golubia-Dobrzynia, Brodnicy, Chełmży czy Lipna. - Skoncentrowanie dyspozytorni medycznej służy tak naprawdę dobru pacjenta i żeby w odpowiednim czasie, czyli 8 minut w mieście i w 15 poza miastem, ten poszkodowany pacjent uzyskał fachową pomoc - wyjaśnia Karol Wojtczak, ratownik medyczny koordynujący z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu.

Taki jest właśnie cel, przyjętej w 2010 roku, ustawy o państwowym ratownictwie medycznym. Karetki i centra powiadamiania zostały wyposażone w nowoczesny sprzęt, a pod koniec 2016 roku rozpoczęła się likwidacja dyspozytorni w gminach i powiatach. Na Kujawach i Pomorzu mają pozostać dwie: ta w Toruniu i w Bydgoszczy. - Województwo kujawsko-pomorskie przoduje w stanie zaawansowania do innych województw. Aktualnie wypięliśmy już 15 dyspozytorni z 21 - informuje Jakub Wawrzyniak, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy.

Koncentracja dyspozytorni w regionach powinna zakończyć się w czerwcu. Podczas narady z udziałem pracowników urzędów wojewódzkich z całego kraju, przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia zadeklarowali, że w uzasadnionych przypadkach dopuszczalne będą jednak kilkumiesięczne opóźnienia. Jak podkreślali, zmiany mają pomóc w sprawowaniu nadzoru nad dyspozytorniami. - Wojewoda odpowiada za system państwowego ratownictwa medycznego na terenie województwa. Do tej pory nie było to w sposób realny możliwe do spełnienia - tłumaczy Marek Tombarkiewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.

To dopiero pierwszy etap zmian. Zgodnie z założeniami Ministerstwa Zdrowia, od 2028 roku w każdym regionie, poza Śląskiem i Mazowszem, ma działać jedna dyspozytornia medyczna. Wojewoda wskazuje na Bydgoszcz.

Tak, jak centrala numeru 112, Centrum Powiadamiania Ratunkowego miałoby działać przy Urzędzie Wojewódzkim. - Doskonale sobie z tym radzimy, jeśli chodzi o przyjmowanie tych wszystkich zgłoszeń i rozwiązywanie tych problemów. Nie szukałbym tu kłopotów. To jest przyszłość. To są zapowiedzi - przekonuje Mikołaj Bogdanowicz, wojewoda kujawsko-pomorski.

Dyspozytorni w regionie będzie mniej, ale może zwiększyć się - z 87 do 89 - liczba karetek. Są plany by sezonowo uruchomić takie zespoły w Koronowie i w Ciechocinku. Wszystko zależy jednak od finansów.

Podczas spotkania przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia zapowiedzieli także rozpoczęcie prac nad nowelizacją ustawy o lecznictwie uzdrowiskowym.