Taksówkarze, oskarżeni o dowożenie narkotyków do agencji towarzyskiej, dobrowolnie chcą się poddać karze. W bydgoskim sądzie odbyło się w czwartek posiedzenie, na którym ustalano wymiar kary. Centralne Biuro Śledcze Policji w 2015 roku zlikwidowało agencję, w której klienci byli okradani. Oprócz zatrudnionych w lokalu dziewczyn, funkcjonariusze zatrzymali na gorącym uczynku taksówkarzy, którzy dowozili im narkotyki.

Agencją towarzyską interesowała się najpierw grupa przestępcza wymuszająca haracze. Przestępcy domagali się pieniędzy w zamian za ochronę. Zostali zatrzymani przez policję. Miesiąc później funkcjonariusze weszli do lokalu na bydgoskich Jarach. Klienci mieli być tam odurzani narkotykami i okradani. W pomieszczeniach znaleziono 1,5 mln zł, drugie tyle - na lokatach w banku.

Prokuratura oskarżyła dziewięć osób, w tym właścicielkę lokalu, pracowników i taksówkarzy, którzy mieli dowozić narkotyki. Trzech z nich dobrowolnie chce poddać sie karze. Mają być to kary w zawieszeniu, grzywny i dozór policji. Pozostali oskarżeni będą odpowiadać przed sądem w trakcie procesu.