Do tej pory odnosiła sukcesy sportowe, teraz należy jej się medal... także za odwagę. Wioślarka AZS UMK Toruń Katarzyna Zillmann uratowała życie niedoszłemu samobójcy. Dwukrotna młodzieżowa mistrzyni świata bez zastanowienia wskoczyła do Wisły w Toruniu, by pomóc tonącemu mężczyźnie. Straciła swoją łódkę, ale i ona nie jest w trudnej sytuacji sama.

- Wystawała mu głowa i tułów. Nogi miał w barce - opowiada Katarzyna Zillmann, która wciąż przeżywa wydarzenia z czwartkowego popołudnia. Gdy po treningu dobijała swym skiffem do klubowej przystani na Bulwarze Filadelfijskim w Toruniu, usłyszała wołanie o ratunek. Wiedziała, co robić. - To jest ludzki odruch. To jest coś, co nie podlega dyskusji. Nie było nad czym się zastanawiać. Po prostu chciałam mu pomóc - wyznaje wioślarka AZS UMK Toruń.

Mężczyzna, który najpierw próbował odebrać sobie życie skacząc z mostu do rzeki, potem ratował się przy barce na Wiśle. Zawodniczka AZS UMK podpłynęła do niego i rzuciła mu koło ratunkowe. Silny nurt sprawił, że sama wpadła do rzeki. - Krzyczałam do niego, czy jest; czy daje sobie radę. Nie wiem? To mogło trwać kilka minut i wtedy od razu motorówki zaczęły podpływać - opowiada Katarzyna Zillmann.

Oboje, wyziębieni, trafili pod opiekę lekarzy. 27-latek wciąż przebywa w szpitalu, ale czuje się dobrze. - To jest duża satysfakcja, bo to już jest kolejna osoba, którą wioślarze wyratowali. Jak się okazuje, nie mamy takiej złej młodzieży, bo jednak jest ten odruch serca, żeby pomóc drugiemu człowiekowi - przyznaje Henryk Boś, prezes AZS UMK.
Niestety, zniszczona została „Wisła” - warta 40 tys. zł łódka wioślarki. Pomoc w zakupie nowej zadeklarowało już miasto. Na sobotnie regaty otwarcia w Poznaniu, sprzęt zawodniczce wypożyczy Polski Związek Towarzystw Wioślarskich. - Ważne, że on żyje, że ja żyję i jest ok. Zrobiłabym to drugi raz bez zastanowienia – zapewnia reprezentantka Polski.

I to jest właśnie postawa... godna mistrza.