Ranny łoś wstrzymał ruch na ul. Gdańskiej na wysokości w Myślęcinku. Udało się go zapędzić do zoo, uśpić i opatrzyć. Niestety, nie wytrzymała śledziona i "Ari" nie wybudził się.

7-letni łoś "Ari", sprowadzony kila lat temu z Finlandii, uciekł we wtorkowe wczesne popołudnie z bydgoskiego Ogrodu Zoologicznego w Leśnym Parku Kultury i Wypoczynku "Myślęcinek". Musiał przeskoczyć dwa płoty (w tym jedno 3-metrowe) i ogrodzenie terrarium. Wybiegł na ulicę, gdzie został potrącony przez osobowego mercedesa. Kierującej nic się nie stało.

Policja zablokowała ruch, by wystraszone zwierzę nie wbiegło pod kolejne pojazdy. Łoś miał widoczne złamanie poroża i krwawił. Udało się go zapędzić z powrotem na teren LPKiW.

Weterynarz uspokoił zwierzę, podał zastrzyk usypiający i opatrzył. Łoś już się nie obudził. Jak wykazała sekcja zwłok, pękła mu śledziona.