Mikołaj Bogdanowicz stwierdził nieważność uchwały Rady Miasta Bydgoszczy z 29 marca w sprawie przyjęcia programu polityki zdrowotnej „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego – In vitro dla mieszkańców Bydgoszczy w latach 2017-2020”. Jak argumentuje wojewoda kujawsko-pomorski, rada "w sposób istotny naruszyła prawo". Opozycja twierdzi, że to decyzja polityczna i zapowiada złożenie kolejnego projektu.

Stosunkiem głosów 15:12 bydgoska rada przyjęła 29 marca uchwałę w sprawie programu "Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego - in vitro w latach 2017-2020". „Za” głosowała koalicja PO-SLD; „przeciw” byli radni PiS i radny niezrzeszony. Po analizie dokumentów, wojewoda kujawsko-pomorski uznał uchwałę za nieważną. Była ona pozytywnie zaopiniowana przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji w styczniu, ale w opinii wojewody, autopoprawki spowodowały że w marcu głosowano już nad innym dokumentem. Prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wydał opinie dotycząca pierwszego projektu uchwały. Po tym terminie trzykrotnie były wprowadzane autopoprawki do tego projektu uchwały - wyjaśnia Adrian Mól, rzecznik prasowy wojewody kujawsko-pomorskiego.

W uzasadnieniu wojewoda wskazuje, że do oceny przekazano program na lata 2016-2019 a uchwalono program na lata 2017-2020. W pierwotnym dokumencie wysokość dofinansowania wynosiła 100 proc., w wersji przyjętej przez radnych – 80 proc. kosztów. Najpierw przewidywano kwalifikowanie do programu rocznie około 240 par, a później - ok. 100. Pierwotnie koszt realizacji programu określono na poziomie ok. 3,6 mln zł, a w przyjętej uchwale - na poziomie ok. 1,5 mln zł. - Pan wojewoda miał pewnie przykaz centralny, że musi sprzeciwić się tej uchwale i ją zakwestionować. Ale my będziemy robić swoje. Jedyne co, to program nie zostanie wdrożony w tym roku, tylko w następnym - twierdzi Jakub Mikołajczak, radny PO. - Metoda in vitro nie jest metodą leczenia i ku naszemu zdziwieniu wielu radnych innych opcji się zgodziło. Cały czas toczymy walki światopoglądowe, czas z tym skończyć - komentuje Mirosław Jamroży, przewodniczący klubu radnych PiS.

Wnioskodawcą programu, przewidującego dofinansowanie zabiegów in vitro, był Michał Stasiński - wówczas poseł Nowoczesnej, obecnie klubu PO. Dokument poparł podpisami tysiąca bydgoszczan. Zapowiada, że nie ustąpi. - In vitro to nie procedura ideologiczna a ściśle medyczna. To że nie jest finansowana przez państwo, jest złe, natomiast to, że wojewoda odmawia samorządowi finansowania zabiegów dla mieszkańców Bydgoszczy, jest jeszcze gorsze. Decyzja pana wojewody jest decyzja polityczną a nie merytoryczną - uważa poseł Stasiński. - Mamy wrażenie, program wprowadzany przez radę miasta na wniosek pana posła Stasińskiego ma charakter światopoglądowy, typowo polityczny, natomiast zastrzeżenia, które kieruje wojewoda, są czysto merytoryczne i rzeczowe - odpowiada rzecznik wojewody.

Poseł chce zaskarżyć decyzję wojewody do Sądu Administracyjnego. Procedura może jednak potrwać kilkanaście miesięcy, dlatego zapowiada że projekt zostanie wniesiony jeszcze raz, tą samą ścieżką, ale przez radnych PO lub prezydenta miasta.