Pisk opon, rekordowa frekwencja i gorące emocje, których nie ostudził nawet deszcz - przez weekend w toruńskim Motoparku ponownie królował rallycross. W najbardziej prestiżowej kategorii supercars nie było mocnych na Tomasza Kuchara, czterokrotnego rajdowego mistrza Polski.

Toruński Motopark to jedno z najważniejszych miejsc na mapie polskiego rallycrossu, ale takich emocji jeszcze tu nie było. We wszystkich klasach ścigała się rekordowa liczba kierowców i to nie tylko polskich. - Trzecia runda mistrzostw Europy centralnej, druga runda mistrzostw Polski Oponeo Rallycross. Prawie 80 zawodników - 71 było zgłoszonych, rekord na tym torze po reanimacji od pięciu lat, więc rozwija się to w super fajnym tempie w tym roku - opowiada Marcin Gagacki, organizator.

Na popisy kierowców wpłynął nieco deszcz, ale najlepsi potwierdzili swoją formę. Już tradycyjnie, uczestnicy ścigali się m.in. w klasach fiatów seicento, popularnych maluchów, bmw i supercars. W tej ostatniej z kategorii nie liczy się marka samochodu, ale jego moc. - Mamy bardzo dużo konkurentów, tor jest fajny, bardzo techniczny, przyjemny i dla aut, które są napędzane przez cztery koła i potwornie mocne silniki. Sprzyja też szajowozom i maluchom, gdzie też się możemy świetnie bawić, szybko jeździć i ze sobą rywalizować - uważa Cezary Dybich, zawodnik w klasie fiat 126p.

Na kolejne takie emocje w Toruniu będzie trzeba poczekać do 4 czerwca.