Bydgoski ratusz decyduje się na taki krok po tym, jak uchwałę powołującą finansowanie in vitro unieważnił wojewoda. Zgodę na złożenie w sądzie skargi na decyzje wojewody musi wydać jeszcze rada miasta.

Rocznie 100 par z Bydgoszczy miałoby korzystać z programu in vitro - taki był plan miasta, które chciało niemal w całości finansować zabieg. Wojewoda unieważnił uchwałę rady miasta, bo w istotny sposób miała naruszać prawo. Prezydent oraz radni koalicji krytykują tę decyzję. - Jest to ograniczanie naszych swobód i kolejny obszar, gdzie wolności nasze, prawo do wyboru jest niszczone - uważa Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy.

Politycy zapowiedzieli złożenie skargi na decyzję wojewody Mikołaja Bogdanowicza do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Zgodę na skierowanie sprawy na drogę sądową musi jeszcze wydać rada miasta. - Będziemy wykorzystywali absolutnie wszystkie ścieżki prawne, aby przywrócić ten program i jestem pewien, że to się uda - zapowiada Paweł Olszewski, poseł PO.

Sąd oceni zgodność uchwały z przepisami prawa. W styczniu pozytywnie oceniła program Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Zastrzeżenia wojewody dotyczyły poprawek, jakie do uchwały wprowadzono w marcu. „Miały one znacząco zmienić ten dokument” - informował w piątek rzecznik wojewody. - Prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wydał opinie dotyczącą pierwszego projektu uchwały. Po tym terminie trzykrotnie były wprowadzane autopoprawki do tego projektu uchwały - argumentował Adrian Mól.

Prezydent tłumaczy, że uchwała była skonstruowana poprawnie, a wprowadzone korekty były konieczne. Służby wojewody nie komentują decyzji przekazania sprawy do sądu. Według radnego Prawa i Sprawiedliwości Tomasza Regi, programem in vitro nie powinien zajmować się samorząd. - To jest kwestia światopoglądowa, która powinna być rozstrzygana przez rząd oraz naszych posłów. Ja, jako radny, nie mam moralnego prawa, żeby decydować za in vitro lub przeciw in vitro - wyjaśnia.

Według radnych koalicji, obywatele czekają na pomoc publiczną w tej sferze życia. - W sytuacji, w której państwo zdjęło z siebie obowiązek dbania o swoich obywateli w tej ważnej sferze życia, jest przesłanie rady miasta, by móc finansować i pomagać tym ludziom. Jest ich wielu - mówi Zbigniew Sobociński, przewodniczący Rady Miasta Bydgoszczy.

Wnioskodawcą programu był Michał Stasiński, były poseł Nowoczesnej, teraz klubu Platformy Obywatelskiej. Pomysł poparło ok. tysiąca bydgoszczan. - Pan wojewoda zebrane podpisy wyrzucił do kosza - kwituje Michał Stasiński, poseł klubu PO.

Bydgoska rada pod koniec marca przyjęła uchwałę w sprawie programu "Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego - in vitro w latach 2017-2020". Za było 15 radnych PO i SLD, przeciw 11 radnych PiS i jeden niezrzeszony. Jeśli program wejdzie w życie, miasto planuje przeznaczać na ten cel 1,5 mln zł.