Ministerstwo Obrony Narodowej zleca bydgoskiej firmie produkcję 375 kompletów min. Umowę, wartą 9 mln z, podpisały Zakłady Elektromechaniczne Belma i Inspektorat Uzbrojenia. Firma wyprodukuje miny przeciwburtowe i przeciwdesantowe. Jako jedyny w kraju, zakład otrzymał również licencję na produkcję głowic bojowych do dronów.

To ważna chwila dla Bydgoskich Zakładów Elektromechanicznych Belma. Firma miała ostatnio kłopoty finansowe” - przyznaje prezes. Podpisanie umowy z Inspektoratem Uzbrojenia daje jej szansę rozwoju. Wartość umowy sięga 9 mln zł. To zlecenie Ministerstwa Obrony Narodowej na produkcję 300 min przeciwdesantowych i 75 min przeciwburtowych. - Nam zależy nie tylko na tym, żebyście czekali państwo na jeden, dwa czy trzy zamówienia z MON. I albo MON to zamówienie da, albo nie da i wtedy pensje są marne albo trzeba ograniczać produkcję zakładu. Chodzi o to, żeby ten zakład się rozwijał, żeby pozyskiwał nowe rynki, i żeby dostawał nowe szanse - przyznaje Bartosz Kownacki, wiceszef MON.

Taką szansę dają Belmie głowice do bezzałogowych statków powietrznych. Zakład otrzymał od Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia licencję na ich wyłączną produkcję. W kraju będzie bezkonkurencyjny. Belma - na początek - ma przygotować 50 głowic bojowych dla polskiej armii. - Posłużą w ramach pracy badawczo-rozwojowej, jak również stworzenia technologii. Zostaną przebadane na poligonie. Umożliwi to podpisanie umów już z kontrahentami zewnętrznymi - wyjaśnia Mariusz Bednarski, prezes zarządu Belmy.

Głowice będą miały zastosowanie w dronach, m.in. w DragonFly. Nieoficjalnie mówi się, że pod koniec maja Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 podpiszą umowę licencyjną z Inspektoratem Uzbrojenia na ich produkcję. Oznaczałoby to, że z Bydgoszczy będą wychodziły gotowe produkty - drony z głowicami bojowymi. - Zrewolucjonizują pole walki ze względu na to, że z jednej strony pozwalają zachować relatywnie niewielki koszt, jeśli chodzi o sprzęt uzbrojenia. I potrafią wykonać precyzyjne uderzenie w bardzo konkretny cel - tłumaczy płk Jacek Borkowski z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia.

Bezzałogowe systemy mają samodzielnie wykrywać i niszczyć tzw. cel wrażliwy czasowo. Pod tą definicją kryją się, zgodnie ze standardami NATO, cele wymagające natychmiastowej reakcji. Mogą to być np. wykryte systemy artylerii, szczególnie niebezpiecznej broni czy zamaskowane pozycje ogniowe przeciwnika.

Docelowo, bezzałogowe systemy mają trafić do Wojsk Obrony Terytorialnej.