„Bydgoszczanie nie płacą za wywóz swoich śmieci” - ostrzega miasto. Dotyczy to 50 tys. mieszkańców. W swoich deklaracjach zaniżają liczbę osób w gospodarstwie domowym i w ten sposób płacą mniej. Urzędnicy wyczerpali już wszystkie możliwości kontroli opłat, proponują więc dwa warianty zmian i zapraszają bydgoszczan do wzięcia udziału w konsultacjach społecznych.

Góry śmieci w krzakach, na chodnikach i przy śmietnikach - tak wyglądały pierwsze dni obowiązywania ustawy śmieciowej, która miała zrewolucjonizować gospodarkę odpadami w Polsce i być lekiem na na rosnącą ilość odpadów trafiających na składowiska. I choć od wejścia w życie reformy śmieciowej wkrótce miną cztery lata, to nie dość nie zmalała liczba dzikich wysypisk i nie wszyscy zdążyli opanować zasady segregacji, to jeszcze wielu mieszkańców uchyla się od płacenia za wywóz swoich śmieci. - Nie może być tak, że występuje tutaj zjawisko pasażera „na gapę”, bo tak naprawdę, jeżeli 50 tys. osób nie płaci, to znaczy, że za te osoby albo płacą inni, albo płaci budżet miasta - podkreśla Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy.

Czyli także mieszkańcy. Jak przekonuje prezydent miasta, ratusz wyczerpał już wszelkie możliwości kontroli ściągalności opłat, nie pomogło nawet zaangażowanie dziesięciu strażników miejskich. 15 proc. mieszkańców Bydgoszczy wciąż nie płaci swoich zobowiązań. Dlatego pojawił się nowy pomysł jak rozwiązać śmieciowy problem - konsultacje społeczne. Od 25 maja do 14 czerwca bydgoszczanie będą mogli się wypowiedzieć, która z dwóch metod rozliczania opłat za wywóz odpadów bardziej im odpowiada. - Jedna to jest przejście na metodę obliczenia opłaty według powierzchni - tu pokażemy dwie możliwości podwyboru: od metra kwadratowego lokalu bądź według podziału na 13 przedziałów i drugi wybór to pozostanie przy metodzie naliczania od osoby - wyjaśnia Anna Mackiewicz, zastępca prezydenta Bydgoszczy.

Przy tym wariancie opłata za wywóz śmieci od jednej osoby miałaby wzrosnąć z 13 do 13,5 zł, ale znów nie daje to żadnej gwarancji ściągalności opłat. Urzędnicy przekonują, że pierwszy wariant jest korzystniejszy dla 3/4 mieszkańców miasta, jednak wybór pozostawiają bydgoszczanom. - Mi się wydaje, że obydwa są niedobre, bo niektórzy segregują, niektórzy nie, a jak przyjdą bezdomni, szukają puszek, to wszystko wywalają - mówi jedna z bydgoszczanek. - Ratusz powinien zwrócić się do mieszkańców poprzez rady osiedla z pytaniem czy ankietą. To by było najbardziej miarodajne dla rozwiązań finansowych - uważa inny bydgoszczanin. - Ja bym wybrał ten pierwszy wariant, ten od metrów, bo mam małe mieszkanie - przyznaje kolejny bydgoszczanin.

W ramach konsultacji społecznych zaplanowano spotkania z mieszkańcami, będą ankiety, uruchomiona zostanie infolinia. Zmiany mają wejść w życie 1 września.