Trzeba poprawić m.in. oznakowanie trasy na Wiśle - to wnioski płynące z rejsu rzeką, który w kwietniu odbył się na odcinku Gdańsk-Warszawa. W Toruniu podsumowano ten projekt.

To była operacja dużej wagi: załadowana 20 kontenerami barka pokonała 440-kilometrowy odcinek w górę Wisły z Gdańska do Warszawy w dziewięć dni. W tym czasie prowadzono inwentaryzację tego fragmentu rzeki. - Oznakowany prawidłowo, z tym że znaki niewidoczne a to zagraża bezpieczeństwu żeglugi - ocenia Czesław Błocki, armator prowadzący zestaw kontenerowy.

Rejs, który odbył się w ramach międzynarodowego programu EMMA, miał przede wszystkim promować żeglugę śródlądową jako transport zarówno ekologiczny, jak i ekonomiczny. Według wyliczeń organizatora, odległość na jaką można przewieźć tonę ładunku przy tym samym nakładzie energii, to w przypadku ciężarówki 100, koleją 300 a barką 370 km. - 15 tys. tirów mniej na ulicach, gdyby jedna barka dziennie tylko była spławiana z Gdańska, mówi samo za siebie - podkreśla Piotr Całbecki, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego.

Podczas rejsu barka cumowała przy nadbrzeżach nadwiślańskich miast regionu. Na jej pokładzie odbyło się wiele spotkań. Dyskutowano m.in. o gospodarczym potencjale Wisły. A plany wobec polskich rzek są. - Wynikają z przyjęcia przez Polskę porozumienia AGN i te wszystkie drogi wodne śródlądowe z punktu widzenia transportowego mają się stać międzynarodowymi drogami wodnymi, takimi autostradami - tłumaczy Przemysław Daca z Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

W czasie rejsu naukowcy z UKW oraz specjaliści z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej prowadzili badania. Koryto Wisły było sondowano, pobrano próbki wody, badano przejrzystość wody. W przyszłości dane te pozwolą na wytyczenie szlaku w jak najgłębszym miejscu. O przyszłości regionalnego odcinka Wisły w kontekście bezpieczeństwa przeciwpowodziowego eksperci dyskutowali także na UKW w Bydgoszczy. - Ten kryzys się będzie powiększał, tzn. będziemy mieli jeszcze bardziej niebezpieczne powodzie i jeszcze większe susze. W sumie, jeżeli rozpatrywalibyśmy to z punktu widzenia klimatu, to ilość wody się nie zmienia, tylko dystrybucja się zmienia - uświadamia prof. Zygmunt Babiński, hydrolog z UKW w Bydgoszczy.

O możliwych rozwiązaniach i scenariuszach rozmawiano podczas pierwszego kongresu środowiskowego, który zorganizował Uniwersytet Kazimierza Wielkiego wraz z Kujawsko-Pomorskim Samorządowym Stowarzyszeniem SALUTARIS.