Groźba zwolnień, a nawet - likwidacji przedsiębiorstwa - zażegnana. Spółka Polskie Przetwory z Włocławka została oficjalnie przejęta przez Krajową Spółkę Cukrową z siedzibą w Toruniu. To oznacza, że swoje miejsca pracy zachowa ponad pół setki pracowników.

Jeszcze w styczniu sytuacja finansowa spółki polskie przetwory była zła i skomplikowana. W związku z tym załoga włocławskiego zakładu zmniejszyła się wówczas o połowę, m.in. na skutek programu dobrowolnych odejść, a pracownicy, którzy zostali, wcale nie mogli być pewni swoich posad. Do teraz. Spółkę Polskie Przetwory oficjalnie wchłonęła Krajowa Spółka Cukrowa. - Jesteśmy oddziałem i możemy korzystać z finansowania, jak i wsparcia marketingowego - wyjaśnia Krajowej Spółki Cukrowej - Marek Ciborowski, prezes Polskich Przetworów we Włocławku. Od pewnego czasu nad zakładem wisiały czarne chmury. Bardzo cieszę się, że udało się uratować zakład. Sama też zabiegałam o to, żeby tak się stało. Teraz jest szansa na to, że będą przyjmowani kolejni ludzie do pracy - dodaje Joanna Borowiak, poseł PiS.

Jak zapewniają władze Polskich Przetworów, oznacza to, że miejsca pracy 66 osób, obecnie zatrudnionych we włocławskim zakładzie, są zabezpieczone, a produkcja może się rozwijać. W wyniku połączenia Krajowa Spółka Cukrowa zyskała natomiast już kolejny zakład, w tym przypadku wyspecjalizowany w produkcji m.in. keczupów, soków warzywnych, powideł czy ogórków o już wyrobionej marce. A to ważne, by z produktem wyjść poza region. - Mamy nadzieję, że w ciągu kilku lat nasz oddział i Włocławek będzie znany w Polsce, ale i za granicą, więc plany mamy ambitne i te produkty gdzieś poza rynkiem krajowym chcemy promować - przyznaje Paweł Piotrowski, prezes Krajowej Spółki Cukrowej.

To dobra informacja także dla lokalnego rynku pracy. W podregionie włocławskim, w porównaniu do innych części województwa, stopa bezrobocia niezmiennie jest najwyższa. Pod koniec kwietnia wynosiła 17,3 proc., a to o 6 punktów procentowych więcej niż średnia dla całego regionu (11,3). Eksperci przestrzegają: „Takie regionalne zróżnicowanie nie jest korzystne z punktu widzenia zarówno potencjalnych pracowników, jak i pracodawców”. - W Toruniu znalezienie pracownika aktywnego zawodowo bezrobotnego jest zupełnie czymś innym niż znalezienie takiego pracownika np. w powiecie lipnowskim, gdzie bezrobocie jest bardzo wysoka, więc liczba bezrobotnych aktywnych zawodowo będzie wyższa, więc pracodawca może mniej płacić i niższe koszty ma zatrudnienia - zauważa dr Damian Walczak, ekonomista UMK w Toruniu.

W porównaniu z poprzednimi latami stopa bezrobocia w regionie spadła i to znacząco. W 2014 roku w tym samym okresie roku wynosiła ok. 19 proc. - Do urzędu trafia coraz więcej ofert pracy: co miesiąc w naszym regionie mniej więcej od 8 do 10 tys. Natomiast jednocześnie nie są to oferty wygórowanej jakości - informuje Beata Piskorska, wicedyrektor ds. rynku pracy Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Toruniu.

Wzrost zatrudnienia na Kujawach i Pomorzu zanotował m.in. sektor przedsiębiorstw, w którym pracę znalazło o 18 tys. osób więcej niż jeszcze trzy lata temu.