Bydgoski ratusz rozłoży w czasie podwyżkę stawek za dzierżawę miejskich gruntów. Po spotkaniu z lokalnymi przedsiębiorcami wypracowano kompromis: prezydent Bydgoszczy zdecydował o stopniowej podwyżce czynszów przez trzy lata. Podczas konferencji prasowej, zorganizowanej przez bydgoskich radnych PiS, kolejny protest zapowiadają mieszkańcy lokali komunalnych.

Ich protest poskutkował. Lokalni przedsiębiorcy sprzeciwili się podwyżce stawek za dzierżawę miejskich gruntów. Miały wzrosnąć o ponad 100 proc. Po spotkaniu z przedsiębiorcami prezydent Rafał Bruski zdecydował rozłożyć podwyżkę na kolejne trzy lata. Radnych Prawa i Sprawiedliwości, którzy występowali w imieniu handlowców, zaskakuje polityka bydgoskiego ratusza. - Przy podwyżkach, związanych z mieszkańcami baraków, nie wiedział o tych podwyżkach. Przy podwyżkach ukierunkowanych na przedsiębiorców okazuje się, że nie wiedział o tych podwyżkach. Ja mam takie pytanie: "Może pan prezydent również nie wie, czy chce być prezydentem?" - mówi Grażyna Szabelska, radna PiS.

To nie koniec debaty. Kolejny protest zapowiadają lokatorzy komunalnych mieszkań w Bydgoszczy. Wskazują, że na przestrzeni pięciu lat czynsze najmu wzrosły dwukrotnie. - Od czterech złotych "z groszami" do 10,80 zł obecnie. To jest ogromny skok. Jestem emerytem, niestety nie mam dochodów wysokich - podkreśla Edward Krzewiński.

Od 1 września lokatorzy zapłacą 10,80 zł za metr kwadratowy, czyli o 90 gr więcej niż dotychczas. - Bydgoszcz znajduje się w czołówce pięciu najbardziej drogich miast, jeśli chodzi o czynsze, a nie znajduje się w czołówce miast, gdzie się najwięcej zarabia - zauważa Krystian Frelichowski, radny PiS.

Przedstawiciele ratusza odpowiadają, że podwyżki wprowadzane są po to, by zwiększyć wydatki na remonty zniszczonych kamienic. - Radni PiS niepotrzebnie uprawiają politykę w tym zakresie. Szkoda, że nie są tak aktywni, kiedy właśnie podnosi się cenę benzyny o 25 gr na każdym litrze. My od 4 mln zł do 18 mln złotych w tym roku zwiększyliśmy liczbę pieniędzy, które idą na remonty - odpowiada Michał Sztybel, dyrektor Biura Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Bydgoszczy.

Władze miasta są otwarte na rozmowę z mieszkańcami na temat planowanych zmian stawek.