W Jaksiczkach na drodze krajowej nr 25 pomiędzy Bydgoszczą a Inowrocławiem ciężarówka potrąciła motocyklistę. W Górnym Grucznie samochód osobowy uderzył z kolei w pieszego. Wyjątkowo niebezpiecznie było także w Szadłowicach, gdzie zderzyły się dwa auta. W wypadku w Kruszwicy brały udział natomiast trzy samochody. Służby apelują o zdjęcie nogi z gazu i zachowanie ostrożności.

Do tragicznego wypadku doszło w niedzielne przedpołudnie na krajowej "piątce" w Grucznie. 28-letnia bydgoszczanka, jadąc skodą super b, potrąciła pieszą, przechodzącą przez jezdnię na skrzyżowaniu. 49-letnia mieszkanka powiatu świeckiego zmarła na skutek odniesionych obrażeń. Kierująca była trzeźwa.

To nie był szczęśliwy poranek dla Polaków, na co dzień mieszkających w Belgii. Czteroosobowa rodzina prawdopodobnie jechała właśnie na wakacje. O świcie, na łuku drogi krajowej nr 15 w Szadłowicach, jadący w kierunku Inowrocławia ford puma zjechał na przeciwległy pas ruchu i czołowo zderzył się z oplem signum na belgijskiej rejestracji. - Pięć osób trafiło do szpitala: cztery z opla - dwoje dzieci w wieku 11 i 16 lat, kierowca i pasażerka oraz kierowca z forda - informuje mł. asp. Izabela Lewicka-Woszczak KMP w Inowrocławiu.

Siła uderzenia była tak duża, że samochód z czteroosobową rodziną odrzuciło z drogi na pobliskie pole. Policjanci wyjaśniają przyczyny wypadku. Krajowa "15" między Gniewkowem a Inowrocławiem była przez pięć godzin zablokowana.

Niedyspozycja kierowcy mogła być przyczyną wypadku, do jakiego doszło w niedzielne przedpołudnie w samym centrum Kruszwicy. Przy ul. Zamkowej, w ciągu drogi krajowej nr 62, zderzyły się trzy auta, którymi podróżowało w sumie siedem osób. Kierowcę fiata strażacy musieli wyjmować z samochodu przy użyciu specjalistycznego sprzętu. - Kierowca fiata zasłabł. Zjechał na nie swój pas i poprzycierał auta: najpierw seicento, potem drugie auto. Córce na szczęście nic się nie stało, poza przeżytym dużym stresem - opowiada jeden z kierowców. Ostatecznie do szpitala karetki zabrały troje poszkodowanych.

Służby podkreślają, że pozornie dobra pogoda usypia czujność kierowców. Jednych upał dekoncentruje, drugich zachęca do przyciśnięcia gazu, bo przecież warunki są dobre. - Ruch mamy coraz większy. Każdemu się spieszy. Straż pożarna i inne jednostki ratownicze zawsze dojadą na miejsce, zawsze będą udzielały pomocy, natomiast skutki zależą od tego, jak rozważnie będziemy się tymi samochodami porusza - podkreśla st. kpt. Artur Kiestrzyn, oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP w Inowrocławiu.

W wakacje kierowcy muszą też uzbroić się cierpliwość. Aby dojechać nad morze, a potem wrócić znad Bałtyku, co tydzień trzeba odstać swoje w korkach na autostradzie A1.