Nie zgadzają się ze zmianami w sądownictwie proponowanymi przez Prawo i Sprawiedliwość. W wielu miastach w Polsce odbyły się w niedzielę manifestacje Komitetu Obrony Demokracji. W Toruniu członkowie i sympatycy KOD protestowali przed budynkiem Sądu Okręgowego.

Świeczki i znicze jako symbol końca demokracji – tak, przeprowadzaną przez rząd reformę sądownictwa, widzi opozycja. Według manifestujących, zmiany spowodują, że sądy utracą swoją niezawisłość. - Dziś rząd PiS. Za dwa, trzy lata, za pięć, może rządzić inna partia. Partie polityczne generalnie mają zapędy do tego, żeby zawłaszczać sobie jak najwięcej przestrzeni. Niedobrze się dzieje, jeśli chcą również kierować i sterowa ręcznie pracami sądu - uważa Ryszard Mosiołek z KOD w Toruniu.

Projekt zakłada, że po wejściu w życie ustawy sędziowie Sądu Najwyższego przejdą w stan spoczynku, z wyjątkiem sędziów wskazanych przez ministra sprawiedliwości. Zdaniem opozycji, minister otrzyma nieograniczoną władze. Będzie mógł m.in. powoływać prezesów Sądów Okręgowych oraz członków Sądu Najwyższego.

Komitet Obrony Demokracji uważa, że prowadzi to do demontażu zasady trójpodziału władzy i upolityczniania sądów. Prawo i Sprawiedliwość odpowiada, że reforma jest konieczna, a manifestacje są po prostu przejawem nienawiści. - To sędziowie mówią, że w Polsce za 10 tys. zł da się wyżyć tylko na prowincji, a jeszcze inni mówią, że są kastą nadzwyczajną. Tak nie może być. Sędziowie nie mogą być nadzwyczajna kastą, nie mogą być ponad prawem - uważa Joanna Borowiak, poseł PiS.

Podobna manifestacja odbyła sie także w Bydgoszczy, gdzie protestowano przed budynkiem sądu na Wałach Jagiellońskich.