Pomiędzy najmłodszym a najstarszym uczestnikiem jest 81 lat różnicy. Blisko 120 kajakarzy z Polski, Niemiec, Holandii i Belgii dotarło do Torunia. To uczestnicy 57. Międzynarodowego Spływu Kajakowego „Pojezierzem Brodnickim, Drwęcą, Wisłą", który rozpoczął się pod koniec lipca nad jeziorem Wielkie Partęczyny. Wodniacy zatrzymali się w Przystani Toruń, gdzie regenerują siły przed dalszą drogą - w sumie pokonają 252 km. W czwartek dotrą do Solca, a spływ zakończy się w sobotę w Chełmnie.

- Spływ polega na tym, że w danej miejscowości znajdujemy się po dwa dni. Jednego dnia wiosłujemy, nazajutrz mamy postój i zwiedzamy piękne historyczne miasta z terenu naszego regionu np. Brodnica, Golub-Dobrzyń, a szczególnie perełką tutaj naszego szlaku jest Toruń - opowiada Wiesław Bolt, komandor spływu.

- Przygotowania trwają cały rok - począwszy od rozpoznania trasy w kwietniu, maju trasy. Objeżdżamy poszczególne miejsca, żeby spływ mieć przygotowany do perfekcji. Jeżeli się tego nie zrobi, to później nie jest dograny spływ - wyjaśnia Stanisław Konowalik, prezes Klubu Turystów Wodnych Chełmno.

- Gdy płyniesz Wisłą czy Drwęcą to jest tak cicho, tak spokojnie, cudowna woda, bardzo czysta. W Holandii też mamy dużo wody, ale nie takiej, jak tu płynącej przez las. To dla mnie duża nowość - wyznaje jeden z zagranicznych uczestników spływu.

- Jest to taki bardzo typowy spływ rodzinny, gdzie co roku spotykają się ludzie, którzy od „X” lat pływają razem i w tym znajdują swoją przyjemność i swoją pasję - zaznacza Jerzy Piniarski, uczestnik spływu.