W Wielowsi niedaleko Pakości już po raz siódmy odbyły się emocjonujące wyścigi ciągników rolniczych – i tych nowszych, i tych wiekowych. To zabawa, która daje radość widzom, a przy okazji ma promować bezpieczną, choć nie tak szybką jazdę rolników w codziennej pracy.

- Jeżdżę najnowszą „erką” John Deere 6155 z tego roku. Jest to traktor, który dopiero 150 motogodzin zrobił i jeździ u nas na gospodarstwie. Rozwija do 42 km/h, ale ma szybką przekładnię skrzyni biegów - opowiada Cezary Lewandowski, rolnik z Murzynna.

- To już siódma edycja naszych zawodów. Będziemy się ścigali, ale bezpiecznie, bo to - jak mówi nasz sędzia – „na 70 proc., żeby się pościgać, ale żeby nikomu nikomu nie zrobić krzywdy”. Każde wyścigi są widowiskowe, ale mi się wydaje, że wyścigi traktorów są najbardziej widowiskowe, bo mamy tu różne maszyny - małe, duże - i można się fajnie bawić - opowiada Marcin Nieznalski, organizator wyścigu traktorów.

- Są wyścigi samochodów, są wyścigi żółwi, to dlaczego nie mogą być traktorów? Chwała Bogu, organizatorom i dobrej woli
- przyznaje jeden ze startujących traktorzystów.

- Adrenalina, ryk silnika i wstrząsy. To jest to - kończy Cezary Lewandowski.