Kujawsko-Pomorskie wciąż w tyle pod względem liczby osób bez pracy. Z opublikowanych właśnie przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej danych wynika, że w sierpniu województwo odnotowało największy spadek, jeśli chodzi o bezrobocie, ale i tak gorzej jest tylko na Warmii i Mazurach. Jak podkreślają eksperci, to region skrajności. W dużych miastach liczba osób bez pracy maleje, dużo gorzej jest na obrzeżach.

W toruńskim „pośredniaku” ruch niewielki. Ze wskazówek doradców korzystają ci, którzy chwilowo znaleźli się na zawodowym zakręcie. - Na staż poszłam stąd. Później zaczęłam pracować. Niestety, tak się potoczyło, że straciłam pracę i poszukuję ponownie - wyznaje jedna z torunianek,

Zarówno w Toruniu, jak i w Bydgoszczy tak dobrze nie było od lat. Stolice regionu notują rekordowo niską stopę bezrobocia. W grodzie nad Brdą to 4,3 a w grodzie Kopernika - 5,4 proc. - Mamy aktualnie aż 622 oferty pracy. To jest bardzo dużo. Oferty dla różnych pracowników: dla kierowców dla księgowych, fryzjerów, przedstawicieli handlowych, czyli dla osób wykwalifikowanych i nie - wymienia Bożenna Pszczółkowska-Rudnicka, zastępca dyrektora PUP w Toruniu.

Najbardziej poszukiwani są pracownicy branży budowlanej. Brak rąk do pracy powoduje opóźnienia w inwestycjach. Wykonawcy remontu przedszkola przy ul. Chabrowej Toruń szukał przez kilka miesięcy. - Mamy mniej ofert, a te oferty, które są składane, z reguły są składane powyżej tego, co zaplanowaliśmy - zdradza Marcin Maksim, dyrektor Wydziału Remontów i Inwestycji Urzędu Miasta Torunia.

Jedno z toruńskich przedsiębiorstw ratuje się podwykonawcami, którzy korzystają z usług robotników z Ukrainy. - Nie ma fachowców, a jeśli się pojawiają, to oczekiwania finansowe są bardzo wygórowane - przyznaje Rafał Hinczewski z firmy TomBud spółka z.o.o.

Eksperci nie mają wątpliwości: „W wyścigu o pracowników dla firm kartą przetargową muszą być wyższe płace”. Jak podkreślają, by wypełnić lukę na rynku pracy, potrzeba przemyślanej strategii. - Szkolnictwo musi dostosowywać się do rynku pracy. Po drugie, musimy zatrzymać młodych ludzi w kraju, żeby nie wyjeżdżali za granicę. Po trzecie, wykorzystać tych, co wracają - uważa prof. Zenon Wiśniewski z Katedry Gospodarowania Zasobami Pracy UMK w Toruniu.

Podczas gdy firmy z Bydgoszczy i Torunia biją się o pracowników, część wschodnia województwa ma zupełnie inne problemy. W sierpniu stopa bezrobocia w całym regionie wyniosła 10,3 proc., przy 7,1 proc. w całym kraju, na co wpływ z pewnością mają wyniki powiatu włocławskiego (18,8 proc.) i Radziejowa (18,2 proc).

Według dyrektora WUP, o takiej sytuacji w dużej mierze decydują zaszłości historyczne. Przy obecnej koniunkturze - zdaniem Artura Janasa - to, co do tej pory było powodem do zmartwień, może okazać się atutem. - Pojawia się tendencja do przenoszenia produkcji lub lokowania produkcji, tam gdzie siła robocza jest albo jest tańsza - zauważa.

Dowodem ma na to ma być inwestycja norweskiej firmy Kongsberg Automotive, która zdecydowała się uruchomić działalność między Włocławkiem a Brześciem Kujawskim. W tamtejszej strefie gospodarczej pojawili się także, inni mniejsi inwestorzy. Zachęca ich dogodna lokalizacja i bliskość autostrady A1. - Te inwestycje dają nam nadzieję, że te inwestycje pozwolą Włocławkowi i temu rejonowi dobić do takich wyników, jakie notujemy w Toruniu czy Bydgoszczy - przyznaje Maciej Kanabaj z Centrum Obsługi Inwestorów przy Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu.

Skandynawska firma, produkująca części samochodowe, ma zatrudnić w strefie docelowo tysiąc osób.