Opozycja krytykuje, rządzący zapewniają, że państwo zdało egzamin. Podczas pierwszego po wakacjach posiedzenia sejmu parlamentarzyści podsumowali działania administracji po przejściu sierpniowej nawałnicy. Minister spraw wewnętrznych i administracji kolejny raz zapewnił, że rząd pomoże w odbudowie zniszczonych domów. Do tej pory do poszkodowanych trafiło 58 mln zł. Najwięcej pochwał zebrali strażacy - zarówno zawodowi, jak i ochotnicy.

Rodzina państwa Rynków z Wałdowa będzie musiała wyremontować dom i odbudować zabudowania gospodarcze. Wiatr zniszczył je niemal całkowicie. Poszkodowani otrzymali pierwszą pomoc do 6 tys. zł. Są w kontakcie zarówno z pracownikami pomocy społecznej, jak i urzędu gminy. Teraz potrzebne są pieniądze na odbudowę. - Bardzo czekamy żeby kupować materiały, żeby na zimę zadaszyć jeden budynek, bo każdy dach jest uszkodzony - przyznaje Piotr Rynk, mieszkaniec Wałdowa.

Rząd wprowadził uproszczone procedury związane z budową i remontem zniszczonych budynków. Zamiast zezwolenia na budowę wystarczy jedynie zgłoszenie. Zwiększono też rządową pomoc finansową do 200 tys. zł na odbudowę domów i do 100 tys. na remont budynków gospodarczych. Rząd przekazał do dyspozycji samorządów 58,6 mln zł. - Teraz tempo wypłaty pomocy zależy od pracy poszkodowanych gmin. Wojewodowie regularnie spotykają się z samorządowcami i mobilizują ich do szybkiego składania wniosków do wojewodów, wydawania decyzji wypłacania pieniędzy na odbudowę - przemawiał we wtorek w Sejmie Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych i administracji.

Poszkodowanym brakuje materiałów budowlanych, w znacznym stopniu dekarzy i innych fachowców, od których zależy postęp prac przy odbudowie domów. I to w tej chwili największy problem. Działania rządu po przejściu nawałnicy podsumowali w Sejmie parlamentarzyści. Opozycja zarzuca, że pomoc jest spóźniona. Poszkodowani ciągle czekają na wypłatę pieniędzy na odbudowę domów. Od tego zależy, w jakich warunkach mieszkać będą zimą. - Pani premier: osobiście proszę Panią, żeby wzięła pani na sumienie warunki, w jakich poszkodowani w tej nawałnicy będą musieli przeżyć zimę i oby ci wszyscy ludzie tę zimę przeżyli - apelował z mównicy sejmowej Paweł Skutecki, poseł Kukiz'15. - Panie ministrze Błaszczak, powinno z pana ust paść słowo "Przepraszam", bo spóźniliście państwo o trzy dni - dodawała Joanna Scheuring-Wielgus, posłanka Nowoczesnej. - Od początku zabrakło systemu ostrzegania, po dwóch latach rządu okazało się, że minister Błaszczak albo nie wiedział, albo nie sprawdził, czy taki system w ogóle istnieje i jak działa - uważa Michał Stasiński, poseł PO.

Krytykę posłów opozycji odpierał m.in. kujawsko-pomorski poseł PiS, Łukasz Schreiber. Przyznał, że wciąż jest wiele do zrobienia, ale rząd - według niego - zdał egzamin z zaangażowania się w pomoc poszkodowanym. - Absurd związany z atakowaniem rządu, z próbą upolitycznienia tej sprawy; tym absurdem zaraziliście niektórych swoich wyznawców - komentował w Sejmie.

Rząd do końca września zamierza przygotować zmiany w systemie ostrzegania. Zajmie się tym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.