Finał wyjątkowej akcji „Dzieci-Dzieciom". Bus, po brzegi załadowany pomocami naukowymi, książkami, przyborami i zabawkami, wyjechał do dzieci poszkodowanych przez nawałnicę. To efekt zbiórki, jaką zorganizowano w Szkole Podstawowej nr 65 w Bydgoszczy. Wszystkie rzeczy trafiły do Zespołu Szkół w Rytlu.

Rytel to miejscowość w Borach Tucholskich, która w świadomości wielu osób zaczęła funkcjonować jako symbol nawałnicy. Powalonych zostało tu około 2 mln metrów sześciennych drzew. A w pobliskim lesie zginęły dwie nastoletnie harcerki. Ta tragedia i skala zniszczeń wstrząsnęły wszystkimi. Obojętne na krzywdę innych nie pozostały dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 65 w bydgoskim Fordonie. - Bo tam była straszna wichura i zerwało niektórym dachy. Nie ma tam ścian i wszystko zalało - opowiada Zosia.

Najmłodsi zaangażowali się w akcję "Dzieci - Dzieciom". Dla rówieśników z terenów dotkniętych przez żywioł zorganizowano zbiórkę. - Rodzice musieli tam kupić najpierw deski i gwoździe, żeby odbudować dach. A nie plecak i inne przybory. Możemy im pomóc takim sposobem - mówi kolejna Zosia, uczennica SP 65. - Ja laurkę przygotowałam. Zabrałam z domu takie rzeczy, które mi nie były potrzebne, ale może dzieciom by się przydały: zeszyty, piórnik wyposażony - dodaje inna Zosia z SP 65.

Do tego zabawki, książki, przybory... - Czas ten był trudny, bo jesteśmy po wakacjach. Każdy musiał kupić wyprawkę dla swojego dziecka, ale się udało. Zebraliśmy bardzo dużo pomocy naukowych. Zbieraliśmy cały miesiąc. Zebraliśmy ponad 20 kartonów - podsumowuje Agata Klinger, nauczycielka, Szkoła Podstawowa nr 65 w Bydgoszczy.

Zebrano 20 kartonów pełnych rzeczy, których uczniowie w Rytlu na pewno potrzebują. - Zależało nam, żeby ta akcja była celowa i przyniosła jak najlepsze rezultaty. Stąd kontakt z panią dyrektor z Rytla, żeby zapytać, jakiej pomocy oczekują, czego potrzebują - żeby byli zadowoleni z tej pomocy - zaznacza Małgorzata Rogowska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 65 w Bydgoszczy.

O godz. 8:00 dzieci zapakowały wszystkie prezenty do busa. Dołączyły do tych darów laurki ze słowami wsparcia. A rodzice zawieźli je bezpłatnie do Rytla. - Zawsze, jeśli ktoś może, to należy pomagać. Staramy się dzieci nauczać tak, żeby w miarę swoich możliwości pomagały innym - przyznaje Bartosz Nowak, jeden z rodziców.

To wyjątkowa lekcja wrażliwości, którą poprowadzili wspólnie nauczyciele i rodzice uczniów.