Klaudia i Patrycja miały zaledwie 15 i 23 lata - zginęły zamordowane w sierpniu ubiegłego roku. Były mieszkankami Barcina. Ich ciała znaleziono nad jeziorem Wiecanowskim koło Mogilna. O zabójstwo oskarżono dwóch mężczyzn, znajomych dziewczyn. W czwartek rozpoczął się proces Sławomira G. i Macieja K. Grozi im dożywocie.

Bliscy zamordowanych młodych kobiet z Barcina z trudem powstrzymywali gniew, kiedy na salę sądowa prowadzono obydwu oskarżonych. W sierpniu 2016 roku 46-letni Sławomir G. oraz 22-leni Maciej K. mieli wywieźć dziewczyny do lasu i utopić w jeziorze Wiecanowskim koło Mogilna. - Życia córki mi nikt nie zwróci. Dałabym im dożywocie, ale podejrzewam, że na pewno tyle nie dostaną - wyznała nam Grażyna Skurzyńska, matka Klaudii, na początku września w Sądzie Okręgowym, kiedy miała się odbyć pierwsza rozprawa.

Mężczyźni zostali zatrzymani przez policję dzień po zbrodni. W trakcie śledztwa składali sprzeczne wyjaśnienia. Nie przyznali się do winy. W czwartek w sądzie na pytania sądu odpowiadał Maciej K. Tłumaczył, że działał pod wpływem gróźb starszego z mężczyzn, który miał przy sobie broń. - Chcę, aby sąd i wszyscy tu obecni na sali usłyszeli, jak było naprawdę, aby nie potępiać mnie. Wysoki sądzie, próbuje się ze mnie zrobić mordercę, którym nie jestem - mówi Maciej K. oskarżony.

Maciej K. tłumaczył w czwartek w sądzie, że dziewczyny zginęły, bo starszy z mężczyzn obawiał się oskarżeń o gwałt. Jedna z dziewczyn miała zostać wykorzystana seksualnie podczas wspólnego wyjazdu do lasu. Potem mężczyźni mieli związać im ręce, zakneblować usta i doprowadzić nad jezioro, gdzie zostały utopione. Najpierw życie straciła starsza Patrycja, potem młodsza Klaudia. - Nie ja jednak utopiłem Klaudię i Patrycję. Żadnej z nich nie utopiłem, choć Sławomir próbował do tego doprowadzić. Bałem się go, strasznie się go bałem - opowiada Maciej K. oskarżony.

Maciej K. przyznał się przed sądem jedynie do związania młodszej z dziewczyn i doprowadzenia jej nad jezioro. Tam miał zanurzyć jej głowę pod wodę. Jednak ostatecznie winę za odebranie jej życia zrzucił na starszego kolegę. Według prokuratury, obaj mężczyźni działali wspólnie. - Wrzucili pokrzywdzoną do jeziora Wiecanowskiego, przez co doprowadzili do jej śmierci przez uduszenie w wyniku utonięcia - argumentuje Aleksandra Ziętara z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.

Sławomir G. został również oskarżony o posiadanie broni palnej oraz włamania i kradzieże. Obrońcy oskarżonych, jak i oskarżyciel posiłkowy zgłaszali wnioski o utajnienie rozprawy. Sąd je odrzucił. - Ten proces nie dotyczy sfery życia intymnego żadnej ze stron, ten proces ma ustalić okoliczności i motywy zdarzenia - zaznacza Marek Kryś, sędzia Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.

Na następnym posiedzeniu sąd przesłucha drugiego z mężczyzn. Oskarżonym grozi kara dożywocia.