W latach 60. była prawdziwą gwiazdą tańca współczesnego, która wyznaczała nie tylko trendy choreograficzne, ale i modę. Krystyna Mazurówna - tancerka, choreografka, autorka kilku książek – w sobotni wieczór była gościem XII Europejskich Spotkań Artystycznych w Bydgoszczy, których motywem przewodnim jest w tym roku taniec.

Miejscem spotkania z artystką była sala Miejskiego Centrum Kultury, wypełniona niemalże do ostatniego miejsca sympatykami tancerki, która 50 lat temu zaproponowała zupełnie odmienne spojrzenie na taniec. Choreografię tworzyła do muzyki jazzowej i rozrywkowej, a sceniczny kostium zastępowała - często z konieczności strojem prywatnym. Do jej ulubionych partnerów scenicznych należeli Witold Gruca i Gerard Wilk - później solista w Balecie Bejarta. - Myślę, że to jest moja pierwsza zasada życiowa: żeby robić zawsze to, na co ma się ochotę. Jak mówię, czyli to co się lubi i realizować swoje własne plany bez względu na opinię otoczenia, rodziców, męża, dzieci i tak dalej. I to mi się udało zrobić - uważa Krystyna Mazurówna.

Pasmo sukcesów przerwane zostało w 1968 roku. Zbyt kolorowa, niezależna i popularna tancerka, zaczęła drażnić ówczesnych decydentów. Została zmuszona do wyjazdu z Polski. Wybrała Paryż, gdzie mieszka do dziś. - Wyjechałam do Paryża z małym synkiem i małą walizką, bo nie sposób zamknąć całego życia w 20 kg bagażu. Wtedy myślałam, że to jest schyłek mojego życia, miałam 20 kilka lat. Teraz wiem, że moje życie dopiero się zaczyna - opowiada Krystyna Mazurówna.

Choć tak wielkiej kariery jak w Polsce już nie zrobiła, była solistką Casino de Paris, rewii Josephine Baker, tańczyła w klubie Onassisa i pałacu sułtana. Od kilkunastu lat spisuje swoje wspomnienia i życiowe przygody. Trzecią ze swoich książek podpisywała właśnie w Miejskim Centrum Kultury. Ale dla publiczności wciąż kojarzy się z pełnym ekspresji tańcem obecnym w telewizyjnych programach lat 60.