Kolejny przypadek przemocy wśród młodzieży. Do sieci trafił film, na którym widać, jak 15-latka bije swoją koleżankę. Do tego zdarzenia doszło w Bydgoszczy. Sprawę wyjaśniają policja i sąd rodzinny. Takich przypadków jest więcej. Ze statystyk wynika, że co drugi uczeń do lat 16 był świadkiem lub brał udział w bójce. Część z nich jest filmowana i trafia do internetu.

Na filmie, który trafił do naszej redakcji przez konto na FB, widać, jak jedna z dziewcząt używa całej swej siły, ciągnie za włosy inna nastolatkę i okłada pięściami. Dzisiaj wiadomo, że do tego zdarzenia doszło 9 października na Wzgórzu Wolności w Bydgoszczy. - Funkcjonariusze ustalili pokrzywdzoną, przyjęli także zawiadomienie od rodziców. W trakcie przesłuchania tej osoby pokrzywdzonej też ustalono świadków tego zdarzenia i - co najważniejsze - została ustalona sprawczyni tego całego zajścia. Okazała się nią być 15-letnia dziewczyna - informuje podkom. Przemysław Słomski z zespołu prasowego KWP w Bydgoszczy.

Materiały trafiły do sądu rodzinnego - tam zapadnie decyzja o przyszłości sprawczyni pobicia. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, dziewczęta nie chodziły do jednej szkoły, ale znały się wcześniej, a powodem agresji była kłótnia.

Jak alarmują specjaliści, agresja wśród młodzieży wzrasta. Szacuje się, że co drugi młody człowiek do 16. roku życia przynajmniej raz otarł się o przemoc: był świadkiem lub uczestnikiem bójki. - Agresji jest coraz więcej wśród dzieci. W stosunku do siebie się źle zachowują, zachowują się źle i w stosunku do rówieśników, i do osób dorosłych. Zachowania agresywne pojawiają się teraz i na lekcjach, i na przerwach i po szkole - przyznaje Joanna Bracikowska, psycholog.

Agresja wynika z braku poprawnych relacji pomiędzy dziećmi, z trudności w porozumiewaniu się i zaburzeń relacji rodzinnych. Jeśli dziecko ociera się o agresję, ale w domu ma pozytywne wzorce, łatwo ten proces dostrzec i go zatrzymać. Gorzej, gdy w domu również panuje przemoc, albo gdy dziecko jest samotne. Wówczas może dopaść młodego człowieka kryzys.

O tym m.in. dyskutowali goście podczas naszego poniedziałkowego programu „Czas na interwencje". W programie goście podkreślali m.in., że agresja we współczesnym świecie to bardzo często tzw. hejt. - Jeżeli jest sytuacja w „realu”, w szkole, nauczyciel, który to wychwyci, to od razu prowadzi rozmowę z uczniem, jest rozmowa z pedagogiem szkolnym. Jeśli jest to poważniejsza sprawa, która się ciągnie, wówczas jest wzywany rodzic. Trzeba to wyjaśnić, co się dzieje, dlaczego tak się dzieje; wyjaśnić, bo jeśli ktoś coś złego zrobił, to miał jakiś powód - uważa Dorota Lewandowska, mama dwójki chłopców, nauczycielka.

A jednym z takich powodów jest fakt, ze młodym ludziom brakuje wzorców i autorytetów, a to już krok od tego, by mówić o kryzysie tożsamości i pułapkach jakimi są agresywne zachowania. - Każdy może dotrzeć do wszystkiego. Możemy dotrzeć do tego, co jest dobre, co jest złe. To sprawia, że my sami już nie wiemy, czy odnajdziemy się w tym świecie, gdzie jakby dobro ze złem jest pomieszane i nie widzimy granicy - mówiła Olga Witkowska, wiceprzewodnicząca samorządu szkolnego I LO w Bydgoszczy, w programie „Czas na interwencje”.

Te granice powinny wyznaczać dom i szkoła, bez współpracy rodziców z wychowawcami, trudno mówić o wychowywaniu. Młodzi ludzie, pozostawieni sami sobie, często zatracają się w Internecie. - Czasami mówię do moich uczniów, że zazdroszczę im tych czasów, ze mają takie kontakty z tymi rówieśnikami. Oni mówią: „Pani Gosiu, to jest nieprawda. To są takie wirtualne znajomości, my nie mamy czasu się spotkać, nie mamy czasu porozmawiać 23, jesteśmy jakby w świecie wirtualnym”- opowiadała w „Czasie na interwencje” Małgorzata Sarnowska ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 1 w Bydgoszczy.

Od izolacji do zachowań agresywnych, hejtu i niechęci wobec tego co wokół, jest zaledwie krok od depresji, a nawet prób samobójczych. W 2014 roku zamachu na swe życie dokonało ponad 70 młodych osób.