Zmiany w kodeksie wyborczym, a także w funkcjonowaniu samorządów wprowadza ustawa autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości. Projekt jest w Sejmie. Zakłada on m.in. dwukadencyjność włodarzy, czy zniesienie możliwości dwudniowych wyborów. Wnioskodawcy chcą również wzmocnienia roli radnych i niezależności samorządów. Zmiany ordynacji wyborczej krytykują przedstawiciele opozycji.

Prawo i Sprawiedliwość chce wprowadzić od 2018 roku dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów. Planuje też znieść możliwość dwudniowych wyborów i głosowania korespondencyjnego oraz zlikwidować jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do rad gmin. Chce również m.in. w wyborach do sejmików zmniejszyć liczbę mandatów w okręgach. - Ujednolicamy sytuację, w której panował zupełny chaos, zupełna dowolność i często dziwaczne rozwiązania, które były przyjmowane przez poszczególne rady gmin, czy powiatów - argumentuje Łukasz Schreiber, poseł PiS.

Likwidacji okręgów jednomandatowych w samorządach stanowczo sprzeciwia się Kukiz’15. - Partia rządząca chce zlikwidować JOW-y w samorządach, co jest zaprzeczeniem samorządności, ponieważ ogranicza to możliwość obywatelom indywidualnym startu w wyborach samorządowych - uważa Paweł Szramka, poseł Kukiz’15.

W projekcie zmian dla samorządów proponowanych przez PiS, jest m.in. wprowadzenie uprawnień kontrolnych dla radnych, a także wzmocnienie pozycji interpelacji i zapytań radnych. Ale również zagwarantowanie funkcji przewodniczącego komisji rewizyjnej dla klubu opozycyjnego. - Ja z dużą radością przyjmuję te zmiany, bo rzeczywiście one będą bardzo pomocne radnym w pracy - nie ukrywa Michał Krzemkowski, przewodniczący klubu radnych PiS w sejmiku województwa.

Posiedzenia rady czy sejmiku mają być nagrywane i upubliczniane we wszystkich samorządach. Dobrze sprawdza się to w m.in. w Bydgoszczy. - To pokazuje, że władza ustawodawcza, że w pewnych samorządach dobre nawyki można skopiować w skali kraju - twierdzi Tomasz Rega, radny PiS.

Większą kontrolę obywateli nad samorządem chwalą posłowie opozycji. Krytykują natomiast zmiany w ordynacji wyborczej. - Polskie Stronnictwo Ludowe mówi wprost, że jest to zbójeckie majstrowanie przy ordynacji wyborczej: nie dla dobra obywateli, nie dla dobra kraju, ale dla jednej partii politycznej - kwituje Zbigniew Sosnowski, poseł PSL. - Nowa funkcja komisarza wyborczego, który będzie miał prawo zmieniać granice okręgów wyborczych - zasada ta jest znana od wielu lat w wielu krajach i służy temu, by partia rządząca mogła „dosypać” swoich wyborców z okręgów, gdzie ma ich za dużo, do tego, gdzie ma ich po prostu mniej - komentuje Michał Stasiński, poseł PO. - Jeżeli będzie ordynacja tak rozpisana, że większość będą miały tylko duże partie, to komitety społeczne zginą. Nie będą miały możliwości przebicia się - uważa dodaje Joanna Scheuring-Wielgus, posłanka .Nowoczesnej.

”Zmiany w kodeksie wyborczym zwiększą jawność i transparentność wyborów” - przekonuje poseł Łukasz Schreiber i zapowiada rozmowy m.in. z samorządowcami w terenie.