Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą polski rząd do przestrzegania zasad praworządności i praw podstawowych, zapisanych w Traktacie Europejskim. Europosłowie zainicjowali też procedurę zmierzającą do uruchomienia wobec Polski Artykułu 7. traktatu. To może oznaczać objęcie Polski sankcjami.

To już kolejna debata, podczas której Parlament Europejski zajął się przestrzeganiem prawa w Polsce. Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans przyrównał sytuację w Polsce do gry w piłkę nożną, w której trzeba przestrzegać wszystkich reguł gry, a nie wybierać tylko takie zasady, które są wygodne dla rządzących. Najważniejsze zarzuty europarlamentarzystów dotyczyły stanu polskiego sądownictwa i łamania unijnego prawa. Kilka minut od rozpoczęcia debaty na znak protestu salę plenarną opuścili europosłowie PiS. - To jest pływanie w oceanie absurdu. Tutaj chodzi o to, że rząd polski, owszem, nie współgra w tym europejskim chórze poprawności politycznej i w związku z tym chciano by zrobić wszystko, by ten rząd obalić, ale do tego oczywiście nie dojdzie, więc to jest kolejne bicie piany - uważa Kosma Złotowski, europoseł PiS.

Parlament Europejski zagłosował w sprawie rezolucji o praworządności w Polsce, a tym samym wezwał do uruchomienia wobec Polski procedury, zgodnej z artykułem 7.Traktatu Europejskiego, mówiącego o ryzyku poważnego naruszenia wartości europejskich przez polskie władze. Rezolucja nie oznacza jeszcze działań. Według europosła Tadeusza Zwiefki, do wprowadzenia w życie artykułu 7. droga jest bardzo daleka. Najpierw sprawa zostanie przekazana do parlamentarnej komisji praw człowieka, która będzie przygotowywała swój raport na temat przestrzegania zasad praworządności w Polsce. - Potem oczywiście sprawą, jeśli to tego w ogóle dojdzie, zajmie się Rada Europejska i decyzja Rady może spowodować wdrożenie artykułu 7. przy zgodzie Parlamentu Europejskiego. To więc jest ogromnie daleka droga i uważam, że do wdrożenia artykułu 7. nie dojdzie - mówi Tadeusz Zwiefka, europoseł PO.

Może jednak wpłynąć na zmianę programów finansowych Unii wobec Polski, a- jak przekonuje europoseł Janusz Zemke - uwagi do przestrzegania prawa w Polsce nie powinny być przenoszone na sankcje wobec kraju. - Nigdy nie będę głosował za tym, żeby objąć Polskę procedurą sankcji, bo te sankcje na końcu mogłyby doprowadzić do zmniejszenia środków finansowych dla naszego kraju - tak ważnych chociażby przy budowie autostrady w Polsce czy przy budowie S5 w naszym województwie - twierdzi Janusz Zemke, europoseł SLD.

Za krytyczną wobec Polski rezolucją głosowało 438 europosłów, przeciw było 152. W dokumencie europosłowie wskazują, że sytuacja w Polsce stwarza ryzyko naruszenia unijnych zasad.