Problemy na jednym z odcinków budowanej trasy S5. Podwykonawca kończy działalność. Pozostawia po sobie ponad milion złotych długu. Zaległości finansowe sięgają kilku miesięcy. Są też zaległości w pracach. Firma nie wywiązała się z harmonogramu. Czy to wpłynie na termin realizacji inwestycji i kto zapłaci zobowiązania wobec regionalnych firm?

To drugi odcinek budowanej w regionie drogi ekspresowej S5. Okolice Gruczna. Sprzęt nie jest używany. A operatorzy tych maszyn, zamiast pracować w terenie, siedzą w pobliskiej restauracji. Wśród nich: Polacy i Włosi. Nikt nie chce rozmawiać przed kamerą. Czekają na informacje, co dalej. „Jak wygląda w tym momencie sprawa pracowników, którzy nie otrzymali wynagrodzenia?” - pytamy w rumuńskiej firmie podwykonawczej. - Ja nie odpowiem panu na żadne pytanie. Przykro mi, ale nie udzielę żadnych, ale to żadnych informacji - odpowiada przedstawicielka rumuńskiej firmy, z którą, jako jedyną, udało się nam nawiązać kontakt.

Siedziba firmy została zamknięta. Pozostały prace do wykonania i ogromne, nieuregulowane zobowiązania. Tylko wobec kilku kontrahentów, z którymi w poniedziałek rozmawialiśmy, długi sięgają ponad miliona złotych. - Podpisaliśmy umowę na usługi transportowe. Pracowały: spycharka, koparka, samochody ciężarowe. Wystawialiśmy faktury raz na miesiąc, termin płatności 30 dni. Do dziś nie było żadnej płatności, nawet najmniejszej. To kilkaset tysięcy, w przybliżeniu około pół miliona złotych - opowiada właściciel firmy transportowej z Brodnicy.

Generalnym wykonawcą S5 w regionie jest włoska firma, z siedzibą w Świeciu. To ona podpisuje kontrakty z podwykonawcami. Są ich setki. Wśród nich była także rumuńska firma. Ze względu na brak postępu prac oraz informacje, że podwykonawca nie płaci pracownikom, w piątek umowa została rozwiązana. Teraz to główny wykonawca, w porozumieniu z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, zajmie się uregulowaniem należności. - Zgodnie z zapisami kontraktu, ale również z zapisami kodeksu cywilnego - jeżeli chodzi o umowy na roboty budowlane - to zamawiający ponosi solidarną odpowiedzialność za pewne występki wykonawcy czy podwykonawców - podkreśla Jarosław Gołębiewski, dyrektor GDDKiA w Bydgoszczy.

Ale pod warunkiem, że taki podwykonawca został zgłoszony w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W innym przypadku, pracował nielegalnie. Trwają teraz ustalenia, którzy z podwykonawców mogą odzyskać zaległe pieniądze oraz analizowanie przedstawionych przez nich faktur.

Drogowcy zapewniają, że te utrudnienia nie wpłyną na termin zakończenia inwestycji. S5 ma być gotowa pod koniec 2019 roku.