Marszałek województwa na posiedzeniu komisji zasobów naturalnych Komitetu Regionów w Brukseli mówił o sierpniowym kataklizmie w Kujawsko-Pomorskiem. To miało być przypomnienie trudnej sytuacji regionów, które ucierpiały, a jednocześnie była to próba wypracowania jednolitych, unijnych procedur liczenia strat w przyszłości. Przypomnę, samorządowcy inaczej oszacowali straty niż strona rządowa. Wciąż trwają starania o pozyskanie unijnej pomocy dla poszkodowanych.

Połamane drzewa, zniszczone budynki gospodarcze i domy. Sierpniowe nawałnice dotknęły mieszkańców Kujaw i Pomorza oraz dwóch sąsiednich województw: pomorskiego i wielkopolskiego. W imieniu wszystkich trzech regionów o skutkach nawałnic mówił w Brukseli marszałek Piotr Całbecki. Prezentacja odbyła się w ramach posiedzenia Komisji Zasobów Naturalnych Komitetu Regionów Unii Europejskiej.

Marszałek województwa przybliżył komisji działania rządu i samorządu po nawałnicach, a także poruszył temat różnic w szacowaniu start przez obie strony. Samorządy wyliczyły je na ponad 1,1 mld euro, natomiast rząd na niecałe pół miliarda euro. Jak uważa Piotr Całbecki, warto na forum europejskim wypracować jedną metodologię, którą będzie można wykorzystać w przypadku podobnych zdarzeń w przyszłości. - Sądzę, że to jest problem do rozwiązania na poziomie Komisji Europejskiej i liczymy, że taka dyskusja się odbędzie, zwłaszcza jeśli chodzi o kontekst przyszłego budżetu unii europejskiej - uważa marszałek województwa kujawsko-pomorskiego.

Wojewoda podkreślił, że szacowanie strat po sierpniowych nawałnicach, wykonane na potrzeby wniosku zgłoszonego do tzw. "Funduszu solidarności", odbyło się zgodnie z obowiązującymi procedurami. - My te dane szacowaliśmy według metodologii opartej na prawie polskim i uzgodnionymi z przedstawicielami Komisji Europejskiej. W to, jak to robił pan marszałek, nie wnikam. My to robimy tak jak powinniśmy - mówi Mikołaj Bogdanowicz, wojewoda kujawsko-pomorski.

Jak zaznaczył wojewoda Bogdanowicz, nie ma jednak wątpliwości, że samo sygnalizowanie i przypominanie o stratach poniesionych przez Polskę na posiedzeniach różnych europejskich komisji jest potrzebne. Podobnego zdania są także europosłowie z regionu. - To że pan marszałek zrobił takie spotkanie, na którym mówi i przypomina, że czekamy na te środki, to bardzo dobrze. Ono uświadamia na poziomie Unii, że to jest ważna i dalej nierozwiązana sprawa - twierdzi Janusz Zemke, europoseł SLD. - Wszędzie, gdzie można pukać, należy to czynić. I to dobrze, że pan marszałek zrobił to na posiedzeniu Komitetu Regionów, w którego obradach marszałek Całbecki uczestniczy - komentuje Tadeusz Zwiefka, europoseł PO. - To oczywiście nie zaszkodzi, ani nie pomaga, bo ciała europejskie będą się kierować tym, co przedstawił rząd. To są trochę inne wyliczenia - uważa Kosma Złotowski, europoseł PiS.

Decyzja o tym, czy Kujawy i Pomorze uzyskają wsparcie z „Funduszu solidarności”, zapadnie prawdopodobnie w połowie 2018 roku. Na odbudowę infrastruktury region może otrzymać kilkadziesiąt milionów euro.