Pomimo zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, kolejki do lekarzy nie skracają się, także w regionie. Według najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli, w Kujawsko-Pomorskiem pacjenci najdłużej czekają na operacje neurochirurgiczne, leczenie wirusowego zapalenia wątroby typu C i na tomografię komputerową. To jedne z najdłuższych kolejek w kraju w 2016 roku. Lekarze tłumaczą, że czas oczekiwania wydłuża się, bo kujawsko-pomorskie szpitale wybierają pacjenci z całego kraju. Prawdziwe oblężenie przeżywa neurochirurgia w Bydgoszczy.

Drżenie rąk uniemożliwiało Ludwice Patyk normalne funkcjonowanie. Pomóc mogła operacja wszczepienia stymulatora mózgu. Pacjentka, chociaż mieszka w Libiążu w Małopolsce, wybrała oddział neurochirurgii 10. Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy. Czas oczekiwania - cztery lata. - Jest to najlepszy zakład w całej Polsce – uważa.

Pacjenci, wymagający interwencji neurochirurgów, przyjeżdżają do Bydgoszczy z najodleglejszych zakątków kraju. Efekt: kolejka oczekujących wydłuża się. Widać to w raporcie Najwyższej Izby Kontroli: w województwie kujawsko-pomorskim czeka się najdłużej w kraju na przyjęcie na oddział neurochirurgii; nawet mimo tego, że region ma największą liczbę ośrodków neurochirurgicznych w kraju i jeden z największych kontraktów na takie leczenie. - U nas chorzy, pomimo, że mają większy dostęp do świadczeń zdrowotnych, są gotowi, żeby czekać dłużej, żeby te świadczenia uzyskać. Możliwe, że w innym regionie Polski uzyskaliby podobną operację wcześniej - zauważa dr Piotr Gasiński, konsultant wojewódzki ds. neurochirurgii.

W regionie mamy też jeden z najdłuższych czasów oczekiwania do Poradni Foniatrycznej. Lekarze tłumacza, że coraz więcej Polaków ma problemy z głosem i słuchem - stąd wydłużające się kolejki. Nakłady na tę świadczenia nie wzrastają pomimo zwiększonych potrzeb. Chorzy rejestrują się też w kilku miejscach naraz. - Nie zgłaszając się na umówione wizyty, nie odwołując ich, blokują dostęp do świadczeń innym pacjentom i wydłużają kolejki - przypomina Barbara Nawrocka, rzecznik Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Bydgoszczy.

Rok w regionie trzeba czekać na leczenie wirusowego zapalenia wątroby typu C nową metodą bezinterferonową; mimo to, że NFZ przekazał na te świadczenia dodatkowo ponad 2 mln zł. Lekarze tłumaczą, że mają pod swoją opieką dużo pacjentów, szczególnie z zaawansowana chorobą wątroby, wtedy leczenie wydłuża się. W sytuacjach pilnych czeka się do trzech miesięcy. Koordynator programów lekowych w Wojewódzkim Szpitalu Obserwacyjno-Zakaźnym w Bydgoszczy zapewnia, że sytuacja już się poprawia. - Systematycznie ta liczba pacjentów rośnie; to, że mniej był zauważalny spadek w okresie wakacyjnym, gdzie pacjenci wyjeżdżali i niechętnie chcieli się poddawać terapiom - mówi dr Paweł Rajewski, koordynator programu lekowego w WSOZ w Bydgoszczy.

Raport NIK wskazuje też na braki pediatrów, zwłaszcza w endokrynologii i diabetologii dziecięcej. - Do specjalisty powinien trafiać pacjent, który jest „przesiany” w POZ. Jeśli takiego przesiewu nie będzie, to będzie zawsze brakowało specjalistów - twierdzi dr Olgierd Pilecki z Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy.

NIK ocenia, że pomimo wzrostu nakładów na leczenie, pacjenci nie odczuli poprawy w opiece zdrowotnej: kolejki do lekarzy i przychodni nadal są bardzo długie. - System ochrony zdrowia jest wciąż niedofinansowany. Wydatki na zdrowie w Polsce są jednymi z najniższych w Europie - informuje Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK.

Nakłady na służbę zdrowia wzrastać mają stopniowo, do 6 proc. PKB w 2025 roku. W ciągu 10 lat do systemu ma wpłynąć dodatkowo 500 mld zł. - Rząd mówi o minimalnym tempie wzrostu, natomiast pamiętajmy, że wcześniej nie było w ogóle jakiegokolwiek wzrostu - podkreśla Tomasz Latos, poseł PiS.

Na świadczenia onkologiczne w 2016 wydano 1,5 mld zł - to więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie kontrola NIK wykazała, że świadczenia dla chorych objętych pakietem onkologicznym były wykonywane szybciej niż w przypadku pozostałych pacjentów.