„Nie" dla zakazu uboju rytualnego bydła i drobiu w Polsce. Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy RP wystosowało w tej sprawie list otwarty. Nowelizacja przepisów, przygotowana przez Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt, zakłada ograniczenie możliwości zabijania zwierząt w szczególnie okrutny sposób bez ogłuszania, jednocześnie pozwala na ubój rytualny gminom wyznaniowym. Według hodowców bydła, także z regionu, rolnicy mogą stracić przez to miliony złotych.

Michał Spisz skupuje bydło dla Spółdzielczej Grupy Producentów Żywca Wołowego „Kujawy". Jak mówi, po chudych latach w branży, gospodarze wreszcie odetchnęli; do czasu, aż do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, który reguluje kwestię uboju rytualnego w Polsce. - 300 tys. gospodarstw rolnych zajmuje się produkcją bydła na opas. Te 300 tys. gospodarstw zostanie pozbawionych dochodów - twierdzi Michał Spisz.

Według danych Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP, w ubiegłym roku eksport wołowiny wyprodukowanej w Polsce wynosił 83 a drobiu 40 proc. Jak podkreślają hodowcy, w przypadku wprowadzenia zakazu uboju rytualnego stracą dostęp do około 40 rynków eksportowych, w tym do krajów muzułmańskich i Izraela. Stąd ich wyraźny sprzeciw. - Tutaj głównie zwracamy się do posłów, żeby zrozumieli istotę sprawy i straty, jakie może to przynieść - informuje Janusz Rodziewicz, prezes Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP.

W liście otwartym gospodarze odrzucają zarzuty o niehumanitarności uboju rytualnego. Przekonują, że przy prawidłowo przeprowadzonej procedurze cierpienia zwierząt są ograniczone. Skarżą się brak konsultacji wprowadzanych zmian. Pismo z prośbą o wstrzymanie zakazu skierowali do sejmowej komisji rolnictwa. - Obrońcy zwierząt twierdzą, że zwierzęta w jakiś szczególny sposób przy tym uboju cierpią, ale są niekonsekwentni, ponieważ chcą zostawić ubój na potrzeby społeczności muzułmańskiej czy żydowskiej mieszkających w Polsce - wyjaśnia Jan Krzysztof Ardanowski, poseł PiS, członek sejmowej komisji rolnictwa.

Autorzy nowych przepisów informują, że działają zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który w momencie, gdy poprzedni rząd chciał wprowadzić zakaz uboju, uznał to za ograniczenie wolności religijnej grup wyznaniowych w Polsce. - Projekt ustawy w żadnym wypadku nie zakazuje uboju rytualnego w Polsce, ale wprowadza pewne obostrzenia. Jest zakaz stosowania np. klatek obrotowych, które nie są niezbędnym narzędziem do uboju. Nie chcemy tylko, żeby pewna wygoda hodowców nie przesłoniła cierpienia zwierząt - tłumaczy Krzysztof Czabański, poseł PiS, członek Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt.

Projekt, który wprowadza także m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych oraz trzymania psów na uwięzi jest aktualnie procedowany w Sejmie