Ośrodek rehabilitacyjno-edukacyjno-wychowawczy we Włocławku nie ma pieniędzy na dalsze funkcjonowanie. Zarząd fundacji nie złożył na czas dokumentów niezbędnych, by otrzymać dotacje. Zabrakło ośmiu minut. O losach fundacji ma zadecydować prezydent Włocławka. Tej sprawie poświęcona była konferencja prasowa radnego PiS Jarosława Chmielewskiego.

Fundacja „Linka” pomaga dzieciom niepełnosprawnym z głębokim upośledzeniem umysłowym. Może jednak nie otrzymać dotacji na dalsze funkcjonowanie, bo na czas nie złożyła odpowiednich dokumentów. Zarząd fundacji cztery dni wcześniej o pozytywną opinię miał poprosić kuratorium oświaty. - W ten sądny piątek pani wicekurator taką opinię przesłała nam, ale ta opinia wpłynęła te osiem minut po czasie, a w piątek urzędy są czynne do godz. 14.00 i właśnie stąd ten problem - opowiada Violetta Łojewska z Fundacji "Linka".

Sprawą dalszego funkcjonowania ośrodka zainteresował się włocławski radny PiS Jarosław Chmielewski, który zaapelował do prezydenta miasta o pomoc w rozwiązaniu problemu. - Termin był do 30 września, 29 zostało to złożone. O 14.08 wysłany został ostatni dokument skanem z kuratorium oświaty. Powinno być uznane i powinna być wydana decyzja - uważa Jarosław Chmielewski, radny PiS.

Jednak, jak utrzymuje ratusz, warunkiem ubiegania się o fundusze było złożenie wymaganych dokumentów na czas - do 30 września. - Ja kieruję się opinią prawną. Jeżeli dzień 30 przypada w sobotę, to nie można tego przełożyć na dzień następny, bo to jest przekroczenie terminu złożenia dokumentów - odpowiada Barbara Moraczewska, wiceprezydent Włocławka.

Prezydent Włocławka zlecił urzędnikom dokładne zbadanie sprawy. Ostateczne decyzje mają zapaść do 27 grudnia.